Reklama

Reklama

Uczcili Konstantego Wietraka walczącego pod Monte Cassino

Opublikowano: wt, 19 maj 2020 08:57
Autor:

Uczcili Konstantego Wietraka walczącego pod Monte Cassino - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości 18 maja obchodzimy 76. rocznicę zwycięskiej bitwy pod Monte Cassino. Z powodu stanu epidemicznego nie możemy spotkać się wszyscy w naszym łukowskim parku przy "mówiącym kamieniu?? upamiętniającym bohaterów II wojny światowej walczących na frontach Europy Zachodniej.

Reklama

Naszą tradycją było i jest przedstawienie sylwetki jednego z nich pochodzących z naszej okolicy. Dziś czas na Pana Konstantego Wietraka, żołnierza armii gen. W. Andersa. Nasz bohater urodził się 14.01.1917 r. w biednej rodzinie rzemieślnika wiejskiego. W swej rodzinnej miejscowości skończył 4 klasy szkoły powszechnej, potem 5 klasę w Łukowie. W 1933 r. zamieszkał w Stoczku Łukowskim. Tam ukończył 3- letnią zawodową szkołę wieczorową.
W 1937 roku wyjechał do Radzynia Podlaskiego, gdzie pracował jako masarz. W lipcu 1939 r. dostał kartę powołania do wojska. Jego jednostka pancerna na początku stacjonowała w Brześciu, 11.09. była już w Łucku, potem we Włodzimierzu Wołyńskim. Tam Pan Konstanty Wietrak dostał się do niewoli. Najpierw został wywieziony do Zaporoża nad Dnieprem i tam wykonywał roboty porządkowe w zakładach metalurgicznych. Potem znalazł się na północy, gdzie wykorzystywano jeńców do budowy linii kolejowej od Katlasu do Birszy. Warunki życia i pracy były straszne.

Kiedy Niemcy napadli na ZSRR gen. W. Anders rozpoczął tworzenie armii i tak nasz bohater trafił na szkolenie wojskowe. "W październiku 1941 r. przyjechał do nas gen W. Sikorski - wspomina Pan Konstanty. Żałosne to było wojsko, jedni mieli mundury, drudzy w waciakach i różnych łapciach. Widać było, że generał miał łzy w oczach, a w listopadzie dostaliśmy kompletne angielskie umundurowanie.”

Potem był Kirgistan, Iran, Palestyna, Egipt, w kwietniu 1944 r. Włochy. Na początku Pan Konstanty znalazł się ze swoją jednostką w Neapolu, skąd pociągami albo na transporterach dostali się pod Monte Cassino. Próby zdobycia tej góry przez Amerykanów, Anglików, Hindusów, Nowozelandczyków nie udały się. Przyszedł czas na Polaków. Do walki wzywał gen. W. Sikorski w rozkazie z dnia 11.05.1944 r. pisał: "Niech lew zamieszka w Waszym sercu. Żołnierze - za bandycką napaść Niemiec na Polskę, za tysiące zrujnowanych miast i wsi, za morderstwa i katowanie setek tysięcy naszych sióstr i braci, za miliony wywiezionych Polaków jako niewolników do Niemiec, za nasze cierpienia i tułaczkę. Z wiarą w sprawiedliwość. Opatrzności Boskiej idziemy naprzód ze świętym hasłem: Bóg, Honor, Ojczyzna.”

Pan Konstanty tak opisał bitwę pod Monte Cassino. "11-12 maja ruszyła nasza ofensywa, staliśmy czołgami 12 km od Monte Cassino. W nocy można było znaleźć igłę, tak było widno. Góry aż się trzęsły od wybuchów. Była to straszna rzeź, po obu stronach ludzkie ciała wylatywały w powietrze. 18 maja 1944 r. na ruinach klasztoru zawisła biało-czerwona flaga”. Potem żołnierze musieli jeszcze zdobyć tzw. linię Hitlera aby droga do Rzymu była otwarta. Szlak bojowy jednostki Pana Konstantego prowadził przez Loretto. Tam nasz bohater został ciężko ranny i 3 miesiące przebywał w szpitalu. Potem walczył z Niemcami w dolinie Padu. 5 mają 1945 r. skończył swoją walkę w Bolonii. Do czerwca 1946 r. stacjonował we Włoszech, potem jego jednostka została przewieziona do Wielkiej Brytanii. Tu żołnierze musieli zdecydować, czy chcą wrócić do Polski, czy zostać w Anglii. Pan Konstanty zdecydował, że wróci do ojczyzny. 

W listopadzie 1946 r. został odesłany do obozu przejściowego w Szkocji. 5.01.1947 r. przypłynął do Gdańska, a 7.01. był już w Stoczku Łukowskim. W grudniu 1947 r. ożenił się, a w maju 1948 r. podjął pracę jako kierowca w betoniarni. Potem przez wiele lat pracował w Przedsiębiorstwie Rozbudowy Kolei jako kierowca. Aktywnie działał na rzecz Ochotniczej Straży Pożarnej w Stoczku Łukowskim, społecznie opiekował się drużyną piłkarską klubu sportowego "Dwernicki”.

Pan Konstanty Wietrak został odznaczony licznymi medalami włoskimi, francuskimi, brytyjskimi i polskimi.Zmarł 2.03.1990 r. w wieku 73 lat w Warszawie. Został pochowany w rodzinnym grobowcu na cmentarzu w Stoczku Łukowskim.
Część jego pamięci. Chwała bohaterom!Notatka została przygotowana na podstawie książki: "Żołnierskie wspomnienia. Relacja Konstantego Wietraka żołnierza gen. Władysława Andersa” przez Panią Ewę Sposób.
www.lukow.pl


UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.