Jak przyznaje, pomysł narodził się już rok wcześniej, gdy udało mu się przejechać 260 kilometrów podczas jednej wyprawy.
- Plan pokonania 300 kilometrów narodził się w mojej głowie już w ubiegłym roku po przejechaniu 260 kilometrów w jeden dzień. Wtedy pomyślałem, że kiedyś spróbuję osiągnąć tę magiczną granicę - mówi Piotr Świder.
Przygotowania do tegorocznego wyzwania rozpoczął już wiosną. W Wielki Czwartek rozpoczął intensywniejsze treningi, a podczas długiego weekendu majowego wybrał się na pięciodniową wyprawę po Podlasiu i Suwalszczyźnie, pokonując blisko 500 kilometrów. Łącznie w ciągu dwóch miesięcy przejechał ponad tysiąc kilometrów. - Uznałem, że to jest właśnie ten moment, aby zmierzyć się z dystansem 300 kilometrów - podkreśla.
W Boże Ciało zgodnie z wieloletnią tradycją, wyruszył na rowerową trasę. Kilka minut przed godziną 4 rano opuścił Wojcieszków, kierując się w stronę Chełma. Trasa prowadziła przez Kock, Firlej i Parczew, a następnie przez malownicze tereny Poleskiego Parku Narodowego.
- Celem podróży było sprawdzenie swojej kondycji i odpowiedź na pytanie, czy jestem w stanie pokonać magiczne 300 kilometrów. To także kolejny etap przygotowań do sierpniowej wyprawy rowerowej po Karkonoszach - wyjaśnia rowerzysta.
Po przejechaniu 150 kilometrów dotarł do Chełma. Krótka pamiątkowa fotografia przy tablicy miasta i natychmiastowy powrót tą samą trasą. Na zwiedzanie nie było czasu.
Największe wrażenie podczas wyprawy zrobiły na nim krajobrazy Polesia. - Piękna przyroda Poleskiego Parku Narodowego oraz malownicze wsie i wioseczki, gdzie wydaje się, że świat zatrzymał się około 30 lat temu, sprawiają, że chce się tam wracać - opowiada.
Około godziny 19 licznik wskazał upragnione 300 kilometrów. - Byłem bardzo zmęczony, ale jednocześnie szczęśliwy. To kolejny dowód na to, że niemożliwe nie istnieje - mówi z satysfakcją.
Dla mieszkańca Wojcieszkowa nie jest to jednak pierwszy imponujący wyczyn. Rok temu, jako 35-latek, odbył dziewięciodniową samotną wyprawę rowerową liczącą około 1100 kilometrów. Wyruszył wtedy z Wojcieszkowa przez Łomżę, Mazury i Suwalszczyznę aż do trójstyku granic Polski, Litwy i Rosji. Następnie przez Augustów, Tykocin, Białystok i Supraśl wrócił na Lubelszczyznę.
- Każdy dzień był sprawdzianem sił i charakteru. Upały dawały się we znaki, ale piękno mijanych miejsc wynagradzało wszystko: jeziora Mazur, dzika Suwalszczyzna, lasy Puszczy Augustowskiej, kolorowe Podlasie i w końcu znajome krajobrazy Lubelszczyzny - wspomina.
Tegoroczne 300 kilometrów to nie tylko osobisty sukces, ale również ważny etap przygotowań do kolejnego wyzwania. Już w sierpniu Piotr Świder zamierza zmierzyć się z trasami prowadzącymi przez Karkonosze. Jeśli dotychczasowe osiągnięcia są zapowiedzią jego formy, mieszkańcy Wojcieszkowa mogą spodziewać się kolejnych rowerowych rekordów.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.