Reklama

Stowarzyszenie „My dla Łukowa” odpowiada na zarzuty

Opublikowano: pt, 23 gru 2016 13:57
Autor: | Zdjęcie: Tomasz Goławski (archiwum)

Stowarzyszenie „My dla Łukowa” odpowiada na zarzuty - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Do naszej Redakcji wpłynął list otwarty od stowarzyszenia \"My dla Łukowa\", w którym jego członkowie przedstawiają swój punkt widzenia na budowę firmy ŁukPasz na terenie miejskiej podstrefy ekonomicznej. Stowarzyszenie ustosunkowuje się w piśmie m.in. do tematów wyjazdów do Olsztynka i Grajewa i tłumaczy jaki jest cel jego działania.

Temat ŁukPaszu od roku powraca. Zaczęło się od protestu mieszkańców naszego miasta. Po nich odbyły się spotkania z przedstawicielami firmy, która chce inwestować w Łukowie oraz wyjazdy do Olsztynka i Grajewa. Na sesjach Rady Miasta działalność Stowarzyszenia „My dla Łukowa” komentowali niektórzy radni oraz władze naszego miasta.

Teraz przedstawiciele stowarzyszenia przesłali do naszej redakcji list. Publikujemy go w całości (pisownia jest oryginalna).


---------------------------------


Oświadczenie
Stowarzyszenia „My dla Łukowa” w sprawie inwestycji firmy Łukpasz Sp. z o.o.
przy ul. Strzelniczej w Łukowie, polegającej na budowie fabryki pasz. 

Wszystkim mieszkańcom miasta Łuków oraz Powiatu Łukowskiego, części Rady Miasta oraz mieszkańcom Grajewa chcieliśmy podziękować za pomoc merytoryczną oraz wsparcie duchowe które otrzymujemy od Was. Wspieranie naszych działań upewnia nasz w przekonaniu iż jako mieszkańcy tego miasta, obraliśmy jedynie słuszną drogę i nie możemy dopuścić do powstania w mieście tak uciążliwej inwestycji jaką jest fabryka pasz.

W związku licznymi zarzutami kierowanymi przez Panów Burmistrzów Miasta Łuków, Radnego Leonarda Baranowskiego oraz Panów Prezesów Spółki Łukpasz : Jarosława Kowalewskiego i Tomasza Semenowicza, pod adresem członków Stowarzyszenia „My dla Łukowa”, chcieliśmy ustosunkować się do nich.

Stowarzyszenie „My dla Łukowa” zostało zawiązane przez mieszkańców Łukowa w marcu 2016 r. Bodźcem do takiego działania była informacja, że we wrześniu 2015 r. Burmistrz Miasta sprzedał tereny w SSE przy ul. Strzelniczej firmie Łukpasz Sp. z o.o. Postawiono mieszkańców przed faktem dokonanym, że zamiast obiecanego przemysłu spożywczego będzie fabryka pasz. - Jedynie Panu Burmistrzowi dr Marcinowi Mateńce udało się udowodnić, że jest to przemysł spożywcy. Pan Burmistrz skonsumował paszę drobiową, popił łykiem wody w czasie pierwszego otwartego spotkania z inwestorem. - Nikt nie przeprowadził żadnych konsultacji z mieszkańcami miasta. Nie było też żadnych dodatkowych informacji o planowanej inwestycji. Dopiero po nagłośnieniu sprawy przez zawiązany Komitet Protestacyjny i skierowanie sprawy do mediów, społeczeństwo dowiedziało się jakie są plany odnośnie nowopowstałej strefy ekonomicznej.

Zarzuca się nam, że 14 osób działa na szkodę miasta Łukowa, poprzez „blokowanie każdej inwestycji”, że nie zależy nam na nowych miejscach pracy, że nasze działania mogą zniechęcić do inwestowania innych w Łukowskiej SSE, że nie braliśmy udziału w wycieczce do Olsztynka i Grajewa. A przedstawiane przez nasz opinie i informacje są nieprawdziwe.

Liczba 14, to nie ilość osób które blokują inwestycję a jedynie ilość członków założycieli Stowarzyszenia „My dla Łukowa”. Natomiast mieszkańców, którzy utożsamiają się z naszą działalnością jest bardzo dużo. Daliśmy temu przykład składając petycję do Pana Burmistrz podpisaną przez blisko 900 osób.

Twierdzenia typy iż Stowarzyszenie „ My dla Łukowa” powstało tylko po to by „blokować każdą inwestycję w mieście” mija się całkowicie z prawdą. Nigdzie w regulaminie stowarzyszenia nie ma takiego zapisu. Dla przykładu nie blokowaliśmy inwestycji węzła betoniarskiego, w której Pan Burmistrz także odstąpił od zlecenia raportu środowiskowego, pomimo zaleceń Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Nie zniechęcamy innych inwestorów do inwestowania w Łukowskiej SSE. Robi to samo miasto proponując potencjalnym inwestorom, tereny przemysłowe nie uzbrojone w energię elektryczną. Do których nie ma zapewnionych dróg i obwodnic dojazdowych, dostosowanych pod ruch ciężki. Natomiast dla 150 ciężarówek (fabryki pasz) dziennie proponuje się dojazd wąską, nieutwardzoną ul. Strzelniczą. Jesteśmy za zrównoważonym rozwojem przemysłu w naszym mieście. Chcemy żeby łukowska strefa się rozwijała i żeby każdy nowy inwestor przyciągał kolejnego, a przede wszystkim stanowiła podstawę rozwoju dla naszych lokalnych przedsiębiorców. Ich obecnie powinniśmy najmocniej wspierać.

Stwierdzenia, że nie zależy nam na nowych miejscach pracy i rozwoju naszego miasta, zdają się być wyjątkowo oburzające. Większość z członków założycieli Stowarzyszenia, prowadzi własne firmy i zatrudnia pracowników. Gdybyśmy podsumowali, okazać się może, że to my tworzymy więcej miejsc pracy, niż proponowane przez Łukpasz 30-ci osób. Właśnie stąd wynika obawa, że w przypadku powstania inwestycji uciążliwej, te miejsca pracy mogą być zagrożone. Ponadto pierwszy inwestor w strefie przemysłowej w postaci fabryki pasz. Oddziaływujący odorowo na znaczne odległości, może skutecznie wystraszyć normalnych przedsiębiorców chcących tu inwestować. Powstanie strefa o dogodnej lokalizacji, tylko dla zakładów o dużej uciążliwości dla lokalnej społeczności i otaczającego środowiska naturalnego. Wiąże się to, z bardzo znacznym pogorszeniem warunków życia i pracy mieszkańców miasta i okolicznych miejscowości.

Jest prawdą, że żaden z członków Stowarzyszenia „My dla Łukowa” nie pojechał na wycieczkę zorganizowaną przez Burmistrza Miasta do wytwórni pasz Nutripol Sp. z o.o. w Olsztynku i wytwórni pasz Grupa Agrocentrum Sp. z o.o. w Grajewie. Było to celowe działanie, gdyż członkowie od początku uważali, że powinni sami udać się na wizytację w tych miastach w dowolnym, innym terminie. Decyzja ta okazała się strzałem w dziesiątkę. Natomiast wycieczka organizowana przez naszych włodarzy okazała się być wyreżyserowaną przez przewodnika. W fabrykach nic nie pyliło, nie śmierdziało. Zakład w Grajewie (taki sam jak ma powstać w Łukowie) stawiany za wzór nowoczesności, kolorowy, piękny obiekt, widoczny z odległości 15 km, prawie 50 m wysokości, mógł wręcz zachwycać. Niestety nikt z uczestników nie zadał sobie trudu, by wyjść poza teren zakładu i zapytać pierwszego lepszego przechodnia lub przedsiębiorcę o to czy zakład emituje jakieś pyły, lub odory? Członkowie Stowarzyszenia podczas pierwszej wizyty, na pierwsze pytanie, zadane pierwszemu przedsiębiorcy w okolicy „czy pyli lub śmierdzi z fabryki pasz?”. Odpowiedź brzmiała „że pyli i śmierdzi jak diabli, jak jest upał to dziewczyny się duszą a okna i tak nie otworzą”. Postanowiliśmy więc przeprowadzić wizję lokalną na pobliskich dzielnicach i posłuchać co mają mieszkańcy i przedsiębiorcy do powiedzenia. Prawda okazała się niestety inna i bardzo smutna. Ostateczne potwierdzenie uzyskaliśmy we wrześniu (trzeci wyjazd do Grajewa) na spotkaniu Burmistrza Miasta Grajewa Pana Dariusza Latarowskiego, Radnego z okręgu wyborczego oraz jego mieszkańcami. Dowiedzieliśmy się, że walczą oni o czyste powietrze, bo nie mogą znieść smrodu wydobywającego się z fabryki pasz. Mieszkańcy Grajewa stwierdzili, że śmierdzi od wielu lat. Wcześniej z fabryki płyt, z fabryki wosku, mleczarni ale od roku fabryka pasz deklasowała wszystkie fabryki i tyko z niej czuć smród. Pan Burmistrz przyznał, że to poprzednik nie dopełnił formalności i pozostawił mu ten śmierdzący problem. Bo jak zakład działa to trudno go zamknąć!

Załączamy przykładowe linki:
https://www.youtube.com/watch?v=0KRYrmRtIk0&feature=youtu.be
http://www.zyciegrajewa.pl/artykul_5995_Halas_i_zapach_dreczy_ich_codziennie.html#galeria
http://e-grajewo.pl/forum-topic,14232.html

Oświadczamy, że działania statutowe Stowarzyszenia „My dla Łukowa” mają na celu dbanie o interes społeczny mieszkańców miasta i regionu. Ochronę środowiska w przypadku, gdy czynniki zewnętrzne mogłyby negatywnie wpłynąć na zmiany i pogorszenie standardów życia w miejscu zamieszkania lub pracy. Stwierdzamy, że nie działamy w niczyim interesie jak tylko społeczności lokalnej. Na dowód naszej prawości i niezłomności, możemy podać fakt, iż wykonawca planowanej inwestycji proponował Reprezentantowi stowarzyszenia pracę na czas trwania budowy. Kwota wynagrodzenia to 10.000 zł miesięcznie do ręki oraz możliwość zatrudnienia także innych członków stowarzyszenia. Członkowie powiadomili o tej formie wpływania na członków Stowarzyszenia CBA, które zleciło zbadanie sprawy Łukowskiej KPP i Prokuraturze.

Z poważaniem
Wojciech Mateńka
Reprezentant Stowarzyszenia My Dla Łukowa





UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE