Reklama

"Co łaska" dla Urzędu Miasta

Opublikowano:
Autor: | Zdjęcie: Tomasz Goławski

"Co łaska" dla Urzędu Miasta - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Darowizny czy lewizny? Zmiany planu kosztowały w tej kadencji już prawie pół miliona. Kto zapłacił?

Każdy, kto w obecnej kadencji wnioskował o zmianę planu zagospodarowania przestrzennego miasta, wpłacił na konto magistratu dobrowolną darowiznę. Część łukowskich radnych zaniepokoiła taka nagła epidemia hojności wśród łukowian.

- Wszystko jest zgodne z prawem - uspokajał ich na sesji burmistrz Szustek.

Podczas ostatniej sesji Rady Miasta połowa uchwał dotyczyła miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego Łukowa. Uwagę na to zwrócił radny Piotr Płudowski.

"Marny akt prawny"

Jak zauważył, ponad 80 z 357 uchwał podjętych przez Radę w obecnej kadencji stanowiły te w sprawie planu zagospodarowania - od tych dotyczących osób indywidualnych, stawiających garaże, po deweloperów chcących stawiać bloki.

- Zastanawia mnie więc, jak marnym aktem jest ten plan, skoro tak często musimy się nad nim pochylać i go zmieniać - stwierdził Płudowski.

Radny sprawdził również, jakie koszty generują zmiany planu zagospodarowania przestrzennego miasta.

- Od 2015 r. dało to kwotę na poziomie ponad 440 tys. Prawdopodobnie do końca kadencji dobijemy do pół miliona - wyliczył. - Może więc tańszym rozwiązaniem byłyby decyzje o warunkach zabudowy, które wydawano przed 2011 r., kiedy uchwalono obowiązujący plan? - pytał radny.

Piotr Płudowski nawiązał też do licznych wypowiedzi burmistrza, że to sami wnioskodawcy ponoszą koszty wykonania zmian planu. Zapytał więc, jaką ma to formę i czy najpierw jest opłata, czy zmiana.

"Nasi mieszkańcy są kreatywni"

Odpowiadając radnemu, burmistrz Dariusz Szustek zgodził się z częścią jego wniosków.

- Mówi pan, że obecny plan to marny akt. Racja. Gdyby był dobry, nie trzeba by było uchwalać zmian do niego. Ale został uchwalony przez Radę poprzedniej kadencji na podstawie studium zagospodarowania, które uchwaliła Rada jeszcze poprzedniej kadencji. Najwyraźniej to właśnie studium było marne i teraz ponosimy tego konsekwencje. Ale nie zgodzę się, że decyzje o warunkach zabudowy byłyby tańsze. One także są opracowywane przez biura urbanistyczne i to również kosztuje - dodał burmistrz.

Dariusz Szustek inaczej interpretuje też fakt, że zmianie planu poświęcono w tej kadencji 80 uchwał.

- To super, bo znaczy, że nasze miasto się rozwija, a nasi mieszkańcy są kreatywni, przedsiębiorczy i widzą potrzebę zainwestowania dodatkowych pieniędzy - skomentował.

Dariusz Szustek kilkakrotnie powtórzył, że łukowianie nie płacą za zmiany w planie zagospodarowania.

- Wszyscy wnioskodawcy, wiedząc, że w budżecie nie zostały przewidziane pieniądze na zmiany planu, składają dobrowolne darowizny. Nikt nie jest do tego przymuszany - podkreślił.

Radny Płudowski jednak drążył dalej. Zapytał, kiedy mieszkaniec wnioskujący o wprowadzenie zmiany wpłaca darowiznę i jak wyglądają ustalenia z Urzędem w sprawie jej wysokości. Burmistrz odpowiedział, że nie ma takich ustaleń.

- Darowizna jest wpłacana, kiedy darujący stwierdzi, że chce ją wpłacić - uzupełniła Anita Wojtal, naczelnik Wydziału Gospodarki Nieruchomościami i Planowania Przestrzennego w Urzędzie Miasta.

Bóg, burmistrz i wróżka

Jak się okazało, wątpliwości Piotra Płudowskiego podzieli także inni radni. Maria Pszczółkowska zapytała, jaka była najniższa z tych darowizn.

- Bóg i pani skarbnik raczą wiedzieć. Nie jesteśmy przygotowani na odpowiedź, ale wszystko jest w dokumentach kasowych Urzędu Miasta - odparł Dariusz Szustek.

Mateusz Popławski chciał natomiast wiedzieć, co się stanie, jeżeli taki inwestor nie przekaże darowizny i miasto wykona zmianę planu na własny koszt. Od burmistrza usłyszał:

- Jakoś do tej pory nie było takiego dylematu. Trudno mi na to odpowiedzieć. Jestem burmistrzem, a nie wróżką.

Z kolei wiceprzewodniczącego Leonarda Baranowskiego zaintrygowało, czego tak naprawdę dotyczy tego typu darowizna.

- Powtarzam jeszcze raz: wszystko jest zgodne z prawem, transparentne i przejrzyste. Istota darowizny nie określa celu. To nie zapłata, a wpłata dobrowolna, kwotę również określa wnioskodawca - bronił się burmistrz.

600 tysięcy i 3 lata

Radny Baranowski próbował zaproponować rozwiązanie problemu.

- Wielokrotnie powtarzałem, że Rada powinna ustalić plan zagospodarowania dla całego miasta. Wtedy nie byłoby niedomówień i dopytywania. Ale jeśli nie można, bo to zbyt duży koszt, może należałoby podzielić Łuków na kilka części i uchwalać plany dla nich - zasugerował.

Odpowiedziała mu urbanistka Anita Nankiewicz z Zakładu Projektowo-Budowlanego "Eko-Plan". Jak stwierdziła, podejrzewa, że w skali takiego miasta jak Łuków kompleksowy plan kosztowałby ponad 600 tys. zł.

- Jeśli widzicie państwo taką potrzebę, możecie złożyć w tej sprawie wniosek do budżetu na rok 2019. Przestrzegam jednak, że firma projektowa, która ma uprawnienia do wykonywania planów zagospodarowania przestrzennego, wykona taki plan w kilka miesięcy.

Urbanistka poparła Dariusza Szustka. Jak stwierdziła, biorąc pod uwagę obowiązujące przepisy i potrzeby, dla całego miasta taki proces trwałby prawdopodobnie nawet 3 lata.

- Uchwały w sprawie zmian są tak częste, bo ludzie nie chcą czekać tych 3 lat. Wiedzą, że jeśli prosta zmiana wymaga kilku miesięcy, to po tym czasie będą mogli zarabiać. Myślę, że powinniśmy, jeśli tylko to możliwe, służyć przedsiębiorcom, a nie utrudniać im funkcjonowanie - skomentował włodarz miasta.

Baranowski: To nie kampania

Wypowiedź burmistrza oburzyła Piotra Płudowskiego.

- Mówi pan: "zgłaszajcie wnioski do budżetu". Szczyt hipokryzji! Ja z ubiegłym roku złożyłem wniosek, żeby rozpocząć prace nad kompleksową zmianą planu. I zdaję sobie sprawę, że to wymaga więcej niż roku. Mój wniosek nie został przyjęty, a pan mówi, żeby to robić jeszcze raz?

- To nie szczyt hipokryzji - ripostował Dariusz Szustek. - Jeśli pan ma jakiś pomysł, proszę przekonać do tego kolegów radnych i koleżanki radne. Jeśli pana poprą, taki wniosek zostanie uwzględniony w budżecie. A burmistrz zrealizuje wszystko to, co jest w uchwale budżetowej.

Leonard Baranowski zauważył, że to radny Płudowski i burmistrz Szustek są głównymi aktorami w dyskusji na ten temat. Do obu skierował więc radę.

- Wiem, że jest okres wyborczy i niektórzy startują na burmistrza, ale podejdźmy do sprawy poważnie. Ludzie występują o te zmiany, bo mają problemy. Teraz dyskutujmy nad tym, co jest naprawdę potrzebne. A kiedy rozpocznie się kampania wyborcza, będą dyskusje w telewizji - zakończył.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE