Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

BMW uderzyło w drzewo i dachowało

Policjanci szybko ustalili właściwe numery rejestracyjne samochodu i dotarli do jego właścicielki.

wiadomosci Siła uderzenia wyrwała silnik, który wylądował po drugiej stronie drogi na boisku pobliskiej szkoły - przy okazji uszkadzając jej ogrodzenie. Sprawcą okazał się 25-letni mechanik, który naprawiał pond 400 konne bmw swojej klientki.

red

Opublikowano: 1 września 2020 04:44 | Aktualizacja: 1 września 2020 04:44

W sobotę  około godziny 2:30 dyżurny komendy Policji w Łukowie został powiadomiony, że w miejscowości Siedliska doszło do dachowania pojazdu marki BMW. Jak wynikało z wezwania z pojazdu wysiadł młody mężczyzna, który po chwili oddalił się z miejsca zdarzenia.  Policjanci którzy udali się na miejsce tego wypadku zastali służby ratownicze, oraz leżący na dachu na poboczu drogi pojazd marki BMW. Ze wstępnych ustaleń wynikało, że pojazd zjechał na chodnik uderzył w drzewo, po czym dachował zatrzymując się w na poboczu. Siła kolizji musiała być bardzo duża ponieważ silnik od tego auta został wyrwany i wylądował po drugiej stronie drogi... na boisku pobliskiej szkoły- przy okazji uszkadzając jej ogrodzenie. W BMW w wyniku zdarzenia poważnie uszkodzone zostało jego nadwozie, urwane zostały też przednie koła. Wewnątrz pojazdu nie było żadnych dokumentów. Po sprawdzeniu tablic rejestracyjnych zamontowanych na BMW okazało się że pochodzą z pojazdu marki Alfa Romeo. Policjanci szybko ustalili właściwe numery rejestracyjne samochodu i dotarli do jego właścicielki.

 

   Nie trzeba ukrywać, że kobieta nie była zachwycona tym co usłyszała o swoim samochodzie od policjantów.  Jak się okazało dwa tygodnie temu odstawiła pojazd do jednego z warsztatów znajdujących się na terenie gminy Wojcieszków. Policjanci dotarli do mechanika, którym okazał się 25-letni mieszkaniec tej gminy. Mężczyzna był zaskoczony wizytą policjantów. Zapewne skuszony mocą powyżej 400 koni mechanicznych powierzonego mu pojazdu, przyznał się do tego że zabrał BMW swojej klientki na „przejażdżkę”.  Tablice rejestracyjne zapewne by nie rzucać się w oczy, założył z innego auta, który również remontował. Mechanik - rajdowiec wkrótce odpowie przed sądem za krótkotrwałe użycie pojazdu i wyrządzenie szkód na kwotę 25 000 złotych. Będzie musiał zwrócić koszty uszkodzonego auta.

Komentarze (5)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 2 miesiące temu | ocena +0 / -0

    Wiesław

    Trzeba przyznać, że wypierdolił niezłego dzwona z fikołem.

  • 2 miesiące temu | ocena +0 / -0

    NN

    Nawet w telewizji był chłop sławny

  • 2 miesiące temu | ocena +0 / -0

    On

    Pepe tłuku on nie był z Łukowa

  • 2 miesiące temu | ocena +0 / -0

    Pepe

    Luków + motoryzacja = przypał. Nieważne czy mechanik, czy kierowca czy Janusz transportu z dwoma zestawami. Kolejny tłuk z Łukowa.

  • 2 miesiące temu | ocena +1 / -0

    Hehex

    No to do roboty Panie mechanik.