Reklama

Reklama

ŁUKÓW. RADNY CHUDEK OSTRO: Ktoś Tam Na Górze mógłby nie zdzierżyć i rąbnąć w obłudników siarczystym piorunem…

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

ŁUKÓW. RADNY CHUDEK OSTRO:  Ktoś Tam Na Górze mógłby nie zdzierżyć i rąbnąć w obłudników siarczystym piorunem… - Zdjęcie główne

Radny Mariusz Chudek

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Informacje łukowskie - Dobrze, że nad Łukowem nie szalała burza i że budynek Urzędu jest porządnie uziemiony, bo Ktoś Tam Na Górze mógłby nie zdzierżyć i rąbnąć w obłudników siarczystym piorunem - ocenił postawę części rady Mariusz Chudek z "Razem"

Reklama

STRACHY  NA  LACHY CZYLI IMIENINOWY  „PREZENT”  DLA  BURMISTRZA  PŁUDOWSKIEGO

Ile czasu można przeżywać wyborczą porażkę? Miesiąc, kwartał, rok?  Nie. W Łukowie można ja „celebrować”  w nieskończoność… W połowie 2021 roku - żyć emocjami z jesieni 2018 roku…  Zasklepić się w uporze i powtarzać kłamliwe „dyrdymały”, przekonujące tylko najwierniejszych z wiernych – bez zwracania uwagi na to, co sądzi i czego naprawdę chce społeczeństwo… Niemożliwe? Możliwe… Wystarczy popatrzeć na zachowanie większościowej grupy „Radnych-Przeszkadzaczy” w Radzie Miasta Łuków. 

*

Niedawna, czerwcowa, sesja samorządu łukowskiego ma szanse przejść do historii Miasta.  Z wielu powodów. 

Po pierwsze – była pierwszą, po 1990 r., sesją przerwaną i dokończoną innego dnia. 

Po drugie – zamknęła cykl przygotowań do podjęcia, przez opozycyjną Większość, uchwały o rozpisaniu referendum odwołującego Burmistrza. 

Po trzecie – takiego steku kłamstw, przeinaczeń i rozliczeń personalnych dawno już w samorządzie łukowskim nie słyszano. 

Choć były też elementy zabawne. Ale o tym za chwilę…

*

Taką sesję nazywa się "absolutoryjną", bo teoretycznie najważniejszym jej elementem są dwa głosowania: nad zatwierdzeniem sprawozdania finansowego z wykonania budżetu Miasta oraz nad udzieleniem tzw. „absolutorium” (czyli ogólnej akceptacji gospodarki finansowej za poprzedni rok).

Ale - tak naprawdę – już, od kilku lat, nie jest to punkt budzący jakiekolwiek kontrowersje na sesji. 

Albowiem obecnie - to Regionalna Izba Obrachunkowa w Lublinie sprawdza prawidłowość wykonania budżetu i jego zgodność z prawem. 

W momencie, gdy RIO daje swoje „błogosławieństwo” – radni, tak naprawdę, nie mają nic do gadania. Muszą sprawę „klepnąć”, choćby skręcali się przy tym ze złości… 

Jeśli zrobią inaczej – to Izba Obrachunkowa – za pośrednictwem nadzoru prawnego wojewody – taką uchwałę Rady unieważni i nakaże podjąć nową, pozytywną.

*

Dużo ważniejszy jest inny punkt obrad: podjęcie uchwały o votum zaufania dla Burmistrza. 

A podejmuje się ją w specjalnym trybie: aby otrzymać votum – Burmistrz musi otrzymać poparcie większości bezwzględnej ustawowego składu Rady. Czyli – w przypadku Łukowa: 11 z 21 radnych. To jest rzecz nowa w samorządzie – wprowadzona przez obecną władzę państwową, dopiero w 2018 r….  Po co? 

Generalnie po to, aby utrudniać życie „nie-swoim” burmistrzom, wójtom i prezydentom miast. Szczególnie w sytuacji, gdy burmistrz jest „nie-pisowski”, a nie ma większości w Radzie (jak w Łukowie)...  A także – aby ułatwić rozpisywanie referendów odwołujących ich ze stanowisk.

*

Kiedyś – takie sprawy można było łatwo przeprowadzić, albowiem to Rada Miasta powoływała Burmistrza. Najczęściej – z własnego grona. Sama też mogła go odwołać.  Ofiarą takiego mechanizmu padł pan Stanisław Osypiński, pierwszy Burmistrz Łukowa, po wyborach z 1990 r. 

Przypomnijmy: 

To koledzy i koleżanki radni, wybrani głównie z list ówczesnego Miejskiego Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”, pozbawili go stanowiska – a jego zastępcę, Ryszarda Ossowskiego wywindowali na stołek burmistrza, zaś wiceszefa Rady Krzysztofa Tymoszuka – na stanowisko wiceburmistrza. Z długiego okresu rządów (1992 – 1998; 1998 - 2002) tych dwóch panów - nazywanych w skrócie „elektrykami” - nie mam dobrych wspomnień, jako obywatel naszego Miasta…  Myślę, że był to czas, w dużym stopniu, dla Łukowa stracony.

*

Obecni radni – nie mają takiego komfortu. 

To społeczeństwo Łukowa, bezpośrednio, wybiera Burmistrza i tylko ono może go odwołać.  Jeśli więc radni chcą obalić urzędującego Burmistrza – muszą do tego przekonać obywateli naszego Miasta.  Muszą też Burmistrzowi dwukrotnie odmówić votum zaufania, a potem podjąć uchwałę o przeprowadzeniu referendum…  Jednak dużo ryzykują, bo jeśli referendum przegrają - Rada Miasta zostanie automatycznie rozwiązana i wielu z nich nie wejdzie do następnej.  Gdyby zaś nie doszło do rozstrzygnięcia (z powodu niskiej frekwencji) – kompromitacja większości forsującej referendum byłaby całkowita.  Zaś reakcje indywidualnych wyborców wobec radnych - nieprzewidywalne.

*

Jakie było więc obecne zadanie radnych z PiS-u oraz ich „pokornych służek” z Przymierza dla Ziemi Łukowskiej?  To proste: Po raz drugi odmówić votum zaufania Piotrowi Płudowskiemu – i przyłożyć mu w ten sposób, do skroni, referendalny „pistolet”. I cel ten – po długiej, emocjonującej, ale mocno bezsensownej dyskusji, zrealizowano. 

Choć nie wszystko poszło zgodnie z planem.  Za votum zaufania było 9 radnych, przeciwko – 9, dwóch wstrzymało się od głosu, zaś jeden nie brał udziału w sesji.  Gdyby to była uchwała podejmowana w „normalnym” trybie – Rada, po prostu, nie zajęłaby stanowiska.  Ale ponieważ tryb „votum zaufania” został zrównany z trybem uchwalania absolutorium finansowego i liczą się tylko głosy „za” – pan Wiceprzewodniczący Przemysław Suchodolski (z PiS-u), mógł - z niejakim zadowoleniem w głosie - stwierdzić, że Rada nie udzieliła Burmistrzowi votum zaufania… 

*

Kilka ciekawostek: 

Przewodniczący Rady Krzysztof Okliński nie wziął udziału w kolejnym drażliwym głosowaniu...  A pan radny Ryszard Smolarz (też z Przymierza) – ku niezadowoleniu kolegów z PiS-u - zagłosował za pozytywnym rozliczeniem Burmistrza...  O losach votum zadecydowały, tak naprawdę, dwa głosy wstrzymujące się: Krzysztofa Jodełki (z PiS-u) oraz Macieja Nurzyńskiego (z Przymierza). Zaskoczył mnie tylko radny Jodełko. Tym, że nie był przeciw Burmistrzowi… Bo Maciuś Nurzyński nie zdziwił mnie ani trochę…

*

I jeszcze jedna rzecz: oba kluby przeszkadzające Burmistrzowi – zmniejszyły swój stan posiadania.  Najpierw PiS pozbyło się radnego Jarosława Oklińskiego.  Potem z klubu „Przymierza” odszedł radny Przemysław Wereszczyński.  Z „burmistrzowskiej” szóstki zrobiła się ósemka. A chwilami – nawet dziewiątka…

*

Wracając do tematu głównego:

Panie i Panowie, spokojnie! To, że Rada zagłosowała w sprawie votum, jak zagłosowała – nie oznacza jeszcze, że podejmie uchwałę w sprawie rozpisania referendum… Nie tak szybko!  Przede wszystkim – co ci ludzie mają, konkretnie, do zarzucenia Płudowskiemu? No, co?

- Że, mimo ich złośliwej obstrukcji oraz mimo pandemii (nie wiadomo, co gorsze…) – poradził sobie z kierowaniem Miastem w 2020 roku?

- Że nie dał się zastraszyć i nie przesłał Poczcie Polskiej naszych danych wyborczych - zbieranych do słynnych, nielegalnych „wyborów kopertowych”, za które obecnie Najwyższa Izba Kontroli chce ścigać Morawieckiego i Sasina?

- Że, nie oglądając się na rząd, rozdał (rękami wolontariuszy, w tym radnych) mieszkańcom Miasta tysiące maseczek ochronnych – w najtrudniejszym okresie epidemii?

- Że – mimo krętactw radnych Większości – doprowadził do uruchomienia żłobka oraz otwarcia nowych kładek na Krznie?

- Że załatwił sygnalizację świetlną na przejściu obok Urzędu Miasta?

Ludzie to wiedzą i pamiętają. A jeśli nie – zostanie im to przypomniane. 

Zapewniam Was, że razie kampanii referendalnej – nikt w tym Mieście nie będzie się mógł „wymigać”, od zajęcia jasnego stanowiska, niewiedzą w sprawie…

*

A co, ze swojej strony, może przedstawić – jako własne osiągnięcia - Większość Blokująca (czy też: „Pechowa Trzynastka”, jak mawia o nich radny Arkadiusz Pogonowski) w Radzie Miasta?

- Może „rozszabrowanie” - na swoje inwestycyjki - 2,6 mln zł przeznaczonych, w "burmistrzowskim" projekcie budżetu 2021 r., na modernizację Placu Narutowicza?

- A może ostatni „wyczyn”, już z sesji absolutoryjnej: odmowę wprowadzenia do tegorocznego budżetu 1 miliona zł, przyznanego – na plac Narutowicza - przez rząd Morawieckiego? 

Akurat tych pieniędzy nie uda im się „przechwycić”, są to bowiem tzw. „środki znaczone”, które można wykorzystać wyłącznie na wskazany cel, albo trzeba będzie oddać Ministerstwu Finansów… 

Ale można zawsze poszantażować Burmistrza, poprzeciągać rzecz w czasie, aby – w razie zmarnowania tych pieniędzy – głośno krzyczeć, że to wina Płudowskiego…

Nie. Ten numer nie przejdzie! 

*

Myślę, że plac Narutowicza oraz bezczelny (a pod koniec pierwszej części sesji absolutoryjnej – wręcz nieludzki…) sposób traktowania Piotra Płudowskiego (którego w wyborach poparło ponad 6.300 mieszkańców Łukowa), przez tzw. Większość – to dwie sprawy, którą wiszą kamieniem młyńskim u szyi Radnym-Przeszkadzaczom… 

To sprawy, z których nie są w stanie wytłumaczyć się społeczeństwu naszego Miasta…

* Ciekawe, że nawet do radnego Zygmunta Celińskiego dotarły wreszcie oskarżenia, że to w jego interesie blokuje się przebudowę placu Narutowicza. Że to on, rękami kolegów i koleżanek z Większości, stara się wytargować, dla wygody klientów firm, którym wynajmuje lokale (plus własnego sklepu) – zmianę projektu placu i pozostawienie jego głównej funkcji, jako parkingu…

Na sesji usłyszeliśmy bowiem ckliwą opowieść, jak to „Zygmuś” nieodpłatnie udostępnia prywatny, wewnętrzny parking za budynkiem dawnej Kasy Skarbowej i ponoć wcale nie czyni nacisków w sprawie parkingu asfaltowego przy kościele… 

Ale jednocześnie - nasz lokalny bogacz nie mógł się powstrzymać przed przywołaniem głosów parafian, którzy rzekomo „gromili” Księdza Proboszcza za udzielenie zgody na przebudowę placu i akurat jego, radnego Celińskiego, postanowili o tym swoim niezadowoleniu poinformować… 

Biedny Zygmunt…. On nie zauważył, że już nawet Powiatowy Urząd Pracy, przeprowadzając remont swojej siedziby, dopasował kolor elewacji do koloru kostki z tzw. „projektu Płudowskiego”…. 

I chyba nie wie, że zmiana charakteru placu i likwidacja parkingu została zaakceptowana na szczeblu dużo, dużo wyższym niż Proboszcz Parafii… Szczeblu tak wysokim, że tam radnego Celińskiego na obiadki raczej nie zapraszają… 

*

No to jeszcze może kilka uwag o tzw. „głównym rozgrywającym” Radnych-Przeszkadzaczy, czyli o Arturze Gałachu…  Choć bardzo by chciał „brylować” – to jest w swoich wystąpieniach mocno nieprzekonujący… Agresywny i „płytki”…  Jeszcze tam, gdzie wytyka wątpliwości natury finansowej – można zastanawiać się, czy ma rację… Ale tam, gdzie przechodzi w sferę ataku personalnego – nie daje się go słuchać… 

Zacietrzewienie szkodzi prawdomówności…. Jego zła wola - wręcz bije po oczach… Przynajmniej moich. Zabawne, że to właśnie Artur Gałach wyliczył Płudowskiemu listę osób, które straciły, za jego kadencji, posady lub funkcje – a które, jak się okazuje, były pod szczególną opieką PiS-u: dwie dyrektorki przedszkoli, jeden naczelnik wydziału, troje członków tzw. Komisji Antyalkoholowej. A ponieważ tego mu było za mało – „rzucił się do gardła” radnemu Pogonowskiemu, za to, że ośmielił się zatrudnić w miejskiej oświacie.  A także, że jego żona – została pracownikiem administracyjnym, w jednej ze spółek miejskich…

I tutaj popełnił duży błąd. 

Po pierwsze – „zapomniał” o pisowskim radnym Robercie Dołędze, który ponoć także wreszcie uzbierał sobie etat, w edukacji.  Po drugie – wypadło mu z pamięci, że koalicyjny radny Nurzyński wszedł, w czasach Burmistrza Płudowskiego, do Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

No i po trzecie – radny Łukasz Bober publicznie mu przypomniał, że to właśnie dla żony pana Gałacha specjalnie utworzono stanowisko wicedyrektora w Powiatowym Zespole Oświatowym, po wyborach w 2014 roku…

I to był nokaut.

A po raz drugi pana Gałach przeżył szok, kiedy - rzucając insynuacje pod moi adresem, jak to rzekomo „urządziłem się”, podejmując pracę w Bibliotece Miejskiej (a więc: w najgorzej chyba uposażonej instytucji miejskiej, z którą „rywalizować”, w tym względzie, może tylko Łukowski Ośrodek Kultury) – usłyszał, że za czasów Burmistrza Zbigniewa Zemło dwukrotnie proponowano mi stanowisko wiceburmistrza, ale propozycje odrzuciłem. Piękna była ta cisza, która zapadła po moim szyderczym: - Zdziwiony?!  Aż prowadzący obrady uznał za stosowne natychmiast zarządzić przerwę…

*

Kończąc sprawę referendum: Nie będzie go, na pewno, w tym roku. A mocno wątpię, aby zostało rozpisane w tej kadencji. Kluby Blokujące Burmistrza – słabną.  Nie mają też „twarzy”, która poprowadziłaby referendum i byłaby naturalnym kandydatem na kolejnego Burmistrza.  Poza tym – nie mają z czym wystąpić do wyborców. Pokazała to jasno obecna debata nad votum.  To są wszystko „strachy na lachy” i doradzam Burmistrzowi Płudowskiemu: spokój i opanowanie…. 

Bo „z tej mąki - chleba nie będzie”… 

*

I jeszcze jedno: nie wierzcie Państwo w powrót poprzedniego Burmistrza.  Myślę, że niewielu z radnych - tak pisowskich, jak i „przymierzowych” - naprawdę chciałoby wrócić do rzeczywistości sprzed jesieni 2018 r.  Jest bowiem wielce prawdopodobne, że wtedy szybko nastąpiłoby w Radzie zjawisko, które można by opisać w skrócie, jako: „gęby na kłódki i nie podskakiwać!…”. A przecież - wolność mówienia publicznie, co im się tylko podoba – to, dla radnych Większości, podstawowy plus epoki „po Szustku” (co przyznała kiedyś, na sesji, radna pisowska Ewa Rybicka).

*

I to by było na tyle… - jak mawiał niezapomniany Profesor Mniemanologii Stosowanej… Jeśli ktoś czuje taką potrzebę – to niech obejrzy sobie XLI sesję w Internecie, albo w „Master TV”.  Serdecznie współczuję… Kilkanaście godzin obrad i sporo bredzenia, mocno podnoszącego ciśnienie…

*

A komu się nie zechce – temu zaproponuję jeszcze zabawną (albo i nie…) anegdotkę z sesji.  Otóż wkrótce po uchwaleniu przez Radę Miasta absolutorium (oczywiście – jednomyślnie "za"…) Państwo  Wiceprzewodniczący Rady: Przemysław Suchodolski i Urszula Chruściel podeszli do Burmistrza, z koszem kwiatów, aby złożyć mu… serdeczne życzenia imieninowe.  Zupełnie jakby - trochę wcześniej - PiS i Przymierze nie próbowały słownie sponiewierać urzędującego Burmistrza oraz upokorzyć go, przez kolejne votum nieufności!

Dobrze, że nad Łukowem nie szalała burza i że budynek Urzędu jest porządnie uziemiony, bo Ktoś Tam Na Górze mógłby nie zdzierżyć i rąbnąć w obłudników siarczystym piorunem…

Ale czy by to coś pomogło? Wątpię. Przecież – z listy PiS-u weszliby następni…   🙂

Pozdrawiam Państwa serdecznie.

MARIUSZ  CHUDEK

Radny Miasta Łuków

P.S. Smutna jest rola Pań-Radnych Blokującej Większości, w obecnej kadencji… Albo siedzą z zawziętymi twarzami i głosują tak, jak im partia każe. Albo wręczają kwiatki… 

Porównałem kiedyś jedną z nich do „prezydialnej paprotki”. Nie doceniłem sytuacji. Tzw. „prezydialne paprotki” - mamy aż trzy…

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy