Od lat mieszkańcy narzekają na strome, wysokie schody na kładkę, która dochodzi się na perony. Schody w zimie są śliskie i słabo odśnieżane. Obawy pasażerów budzą też psujące się windy (podnośniki), w których trzeba trzymać przycisk przez cały czas jazdy, aby nie utknąć i nie spóźnić się na pociąg. My także wiele razy o tym pisaliśmy.
Rozmowy z koleją
Temat powrócił podczas internetowego spotkania burmistrza z mieszkańcami w czwartek 19 lutego.
- Za nami bardzo merytoryczne, robocze spotkanie w siedzibie PKP PLK – Polskich Linii Kolejowych. Dzięki wsparciu posła Michała Krawczyka doszło do rozmowy z wiceprezesem i członkiem zarządu PKP PLK. Pojechaliśmy tam z konkretnymi postulatami. Spotkaliśmy się z otwartością i przedstawieniem wstępnych koncepcji rozwiązania problemu tej – nie boję się tego słowa – ohydnej kładki oraz niesprawnych i podatnych na wandalizm podnośników – mówił Piotr Płudowski.
Powrót do tunelu
Podczas spotkania zaprezentowano możliwości rozwiązania problemu.
- Przedstawiono nam trzy możliwe warianty rozwiązania sytuacji, ze wskazaniem tego najbardziej optymalnego. Zakłada on powrót do koncepcji podziemnego przejścia prowadzącego na oba perony oraz wyjścia na drugą stronę torów – w kierunku ulicy Okrzei. Oznaczałoby to całkowite odejście od wind, które często ulegają awariom lub są niszczone. Ale żeby zapewnić tę dostępność komunikacyjną dla wszystkich, czyli również dla osób z niepełnosprawnością, dla osób podróżujących z dziećmi, z wózkiem, z walizką na kółkach, to oprócz schodów, które są naturalnym rozwiązaniem przy tego typu przedsięwzięciach, byłyby na tych wszystkich wlotach, czyli po obydwu stronach od ulicy Dworcowej i od ulicy Okrzei oraz wyjściach na te dwa perony, takie łagodnie opadające pochylnie, nazwijmy to "chodniki", po których byłoby można dostać się na peron czy z tego peronu wrócić – wyjaśnia Płudowski.
Za ile lat?
Burmistrz dodał, że ze swojej strony złożył kolei deklarację wsparcia finansowego. Po spotkaniu władze miasta wysłały stosowne pismo do PKP PLK i teraz czekają na kolejne kroki ze strony PKP PLK.
- Ten problem towarzyszy nam już od kilkunastu lat, od momentu, kiedy kładka i te podnośniki zostały uruchomione. To nie była nasza pierwsza akcja i nie pierwsza próba, aby ten problem rozwiązać, ale najczęściej napotykaliśmy na opór, ale obecnie kolej może dokonać tej modyfikacji i mam nadzieję, że tak się stanie. Myślę, że to jest perspektywa trzech najbliższych lat. Temat zapewne oprze się o ministerstwo, bo zadanie na pewno będzie kosztowało około 20 milionów złotych, więc trzeba zapewnić finansowanie – dodał Płudowski.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.