Reklama

Służbowa Toyota zostanie sprzedana?

Opublikowano:
Autor: | Zdjęcie: Archiwum portalu

Służbowa Toyota zostanie sprzedana? - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Burmistrz Piotr Płudowski chce sprzedać służbową Toyotę RAV 4, którą przez ponad dwa lata jeździł jego poprzednik. "Korzystanie z tego samochodu jest nieekonomiczne" - argumentuje włodarz.

Czy Miasto sprzeda - dla zaoszczędzenia wydawanych przez siebie pieniędzy - służbową Toyotę, zakupioną ponad dwa lata temu za 120 tysięcy złotych? Burmistrz Piotr Płudowski wraz z zastępcą Pawłem Krasuskim sprawdzili dokumenty związane z utrzymaniem pojazdu i oszacowali, że między czerwcem 2016 r. i czerwcem 2018 r. służbowe auto kosztowało podatników 48 tys. złotych. Gdyby ówczesny burmistrz, zastępca i sekretarz miasta używali na cele służbowe jedynie prywatnych aut, przy ówczesnej liczbie przejechanych kilometrów i przy zachowaniu cen paliwa, kosztowałoby to mieszkańców Łukowa 33 tys. złotych, a więc o 15 tysięcy mniej.

- Koszt przejechania służbową Toyotą jednego kilometra od czerwca 2016 do czerwca 2018 roku wyniósł 1,21 zł. Gdyby osoby korzystały z delegacji, jeden przejechany kilometr kosztowałby wówczas 83 grosze - powiedział wiceburmistrz Paweł Krasuski.

- Przed zakupem auta służbowego, podróże burmistrza, jego zastępcy i sekretarza miasta w latach 2014-2016 kosztowały 36 625 zł. Po zakupie służbowej Toyoty, wydatki na samochód plus obowiązujące według przepisów koszty delegacji wyniosły przez kolejne dwa lata 75 649 zł. To dwukrotny wzrost kosztów - dodał burmistrz Piotr Płudowski.

Według danych z lat 2014-2016, 17 tysięcy złotych kosztowały podróże służbowe burmistrza, a po 9 tys. zł jego zastępcy i sekretarza. Natomiast po wprowadzeniu samochodu służbowego na stan (co według Płudowskiego i Krasuskiego kosztowało w latach 2016-2018 wspomniane 48 tys. złotych - przyp. red.) na podróże służbowe zastępcy wydano dodatkowo 7 tys. złotych na delegacje i ryczałty, a w przypadku sekretarza kolejne 19 tysięcy. Burmistrz nie wydawał wówczas pieniędzy na ten cel, bowiem nie podróżował już prywatnym samochodem w celach służbowych.

Zdaniem włodarzy dalsze korzystanie ze służbowej Toyoty jest po prostu nieopłacalne. Płudowski z Krasuskim proponują, aby w imię oszczędności wrócić do rozliczania podróży służbowych na zasadzie ryczałtów i delegacji. Sami deklarują, że w sprawach służbowych wolą podróżować własnymi pojazdami.

- W czerwcu 2018 roku wartość auta oszacowana została przez ubezpieczyciela na niespełna 104 tys. zł. Do tego momentu Toyota miała przebieg 39 800 km. Koszt paliwa poniesiony w latach 2014-2016 to 16 900 zł, ubezpieczenie (AC i Zielona Karta) kosztowało ponad 10 tys., a 2200 złotych wydano na serwis i konserwację - powiedział wiceburmistrz Paweł Krasuski.

- W mojej ocenie nie ma uzasadnienia, żeby ta sytuacja trwała dalej. Proponuję więc sprzedaż samochodu. To 3-letnie auto o wciąż sporej wartości rynkowej, bardzo dobrym stanie technicznym i przebiegu niespełna 50 tys. km - dodał Piotr Płudowski.

Płudowski zauważył także, że w tegorocznym budżecie Powiatu Łukowskiego zapisane zostało 120 tys. złotych na kupno nowego samochodu służbowego. Zdaniem burmistrza być może będzie to auto tego samego segmentu, a może nawet i modelu jak służbowa Toyota. Piotr Płudowski zastanawia się także, czy nie wystosować do Starostwa pisma z zapytaniem, czy nie chciałoby kupić samochodu używanego przez miasto.

- Przy tak małych przebiegach nie ma sensu utrzymywanie służbowego samochodu - zakończył.




UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE