Reklama

„Osiemnastka” zostaje, budynek z tyłu idzie do rozbiórki

Opublikowano:
Autor: | Zdjęcie: Czytelnik

„Osiemnastka” zostaje, budynek z tyłu idzie do rozbiórki - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Trwają prace rozbiórkowe dużego budynku zlokalizowanego pomiędzy dawną restauracją "Warszawska 18", a supermarketem Lidl. Okazuje się, że inwestycja była wybudowana bez pozwolenia. Natomiast sam budynek dawnej elektrowni nie zostanie w najbliższym czasie rozebrany.

Od kilkunastu dni rozbierany jest murowany budynek zlokalizowany przy ul. Warszawskiej w Łukowie. Tak nakazał jeszcze w październiku 2018 r. Naczelny Sąd Administracyjny po postępowaniu, które trwało dwa lata, od 2016 r. Wówczas Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego orzekł, że rozpoczęta w 2011 roku inwestycja była realizowana w sposób niezgodny z prawem, ponieważ jej właściciel nie miał pozwolenia na budowę. W międzyczasie właściciel nieruchomości próbował odwoływać się od tej decyzji w różnych instancjach, w tym we wspomnianym NSA.

Rozbiórka - nielegalnego w świetle prawa - budynku zbiegła się częściowo z ostatnią sesją Rady Miasta, zwołaną 30 stycznia. Wówczas radni większością głosów podjęli uchwałę, w której wykreślili częściowo zapisy w planie zagospodarowania przestrzennego odnoszące się do sąsiedniej nieruchomości. Nieruchomością tą jest budynek zwany potocznie „Warszawską 18”, należący do tego samego właściciela, co rozbierany obok obiekt. Zmiana podjęta przez radnych uniemożliwia przykładowo rozbiórkę budynku po dawnej elektrowni, czemu już w 2017 r. sprzeciwiał się ówczesny radny, a dzisiaj burmistrz Łukowa Piotr Płudowski.

Zobacz też: Warszawska 18 do rozbiórki?

Pogląd Płudowskiego poparło dwa lata temu kilkoro radnych, m.in. Mariusz Chudek, czy Krzysztof Okliński. Podobne zdanie miał też Ryszard Smolarz, który od początku był przeciwnikiem ewentualnej rozbiórki budynku dawnej elektrowni. Równolegle w 2017 roku pojawił się też list otwarty do konserwatora zabytków z prośbą o ratowanie jednego z niewielu zabytków Łukowa. Podpisał się pod nim m.in. były burmistrz Stanisław Osypiński, miejscy radni, społecznicy. Natomiast dziś, gdy trwa rozbiórka budynku mającego służyć najprawdopodobniej jako sala weselna, zlokalizowana w sąsiedztwie „Warszawska 18” nie może zostać zburzona. Rozmowy o tym toczyły się na wspomnianej sesji.

Zobacz też: Warszawska 18 - do zburzenia czy do zagospodarowania przez magistrat?

- W Łukowie zaczyna być moda na rozbieranie zabytków. Może rozbierzemy też muzeum, bo mamy za mało parkingów? - zauważył z przekąsem Leonard Baranowski. - Mieliśmy w Alejach Kościuszki budynek Ligi Obrony Kraju, który zniknął w jeden dzień. Czy mamy w Łukowie zostawić trochę zabytków, czy wszystko zburzyć? - dopytywał.

- Niedługo możemy mieć taką samą sytuację z budynkiem doktora Kiernickiego (tzw. „biały domek” przy ul. Piłsudskiego, gdzie do niedawna mieściła się siedziba Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej - przyp. red.). Jest to budynek będący własnością Starostwa, które chce obecnie go sprzedać - dodał radny Ryszard Smolarz.

- W krajach zachodnich, gdy budynek ma więcej niż pół wieku, wszyscy wkładają masę środków, aby go utrzymać. A my lekką ręką wszystko niszczymy. Co pokażemy naszym dzieciom za 20, 30, 40 lat? Beton? - powiedział.

R. Smolarz zachęcił też burmistrza do ewentualnego kupna budynku „Osiemnastki”. Piotr Płudowski jest zainteresowany takim posunięciem, jednak czeka na ofertę w tej sprawie od prywatnego właściciela nieruchomości. Takowa jednak nie wpłynęła na dzień dzisiejszy do magistratu. Ponadto Łuków nie posiada też gminnego programu opieki nad zabytkami, pomimo prawnego obowiązku sporządzenia takiego zadania.

Nieco inne zdanie w dyskusji miał Grzegorz Gomoła, zdaniem którego ciężko mówić o walorach zabytkowych „Osiemnastki” ponieważ na dzień dzisiejszy budynek ten w ogóle nie widnieje w gminnej ewidencji zabytków i jej wojewódzkim odpowiedniku. Obiekt, w którym mieściła się w przeszłości miejska elektrownia został wpisany do gminnej ewidencji zabytków w 2007 roku przez burmistrza Zbigniewa Zemło, a wykreślony z niej 10 lat później przez Dariusza Szustka.

- Może pan w każdej chwili wydać zarządzenie, w którym wpisze ten budynek jako zabytek. Z racji, że nie jest to decyzja administracyjna, właściciel tego obiektu wcale nie musi o tym wiedzieć. Ale w
Polsce były przypadki, gdy na starówkach właściciele budynków chcieli budować np. lukarny i okazywało się, że nie mogli tego zrobić, bo obiekt był wpisany do gminnej ewidencji zabytków - powiedział na sesji Grzegorz Gomoła.

- Nadanie danemu obiektowi waloru zabytkowości musi być poprzedzone pewną analizą. Są przypadki, że gdy właściciel występował na drogę postępowania administracyjnego, to Naczelny Sąd Administracyjny przyznawał mu rację. Uznawał, że burmistrz nie miał podstawy do uznania, że jest to obiekt zabytkowy – przestrzegł.

- Jeżeli nie damy burmistrzowi czasu na przeprowadzenie formalności i wprowadzenie budynku do gminnej ewidencji zabytków, to damy ciche przyzwolenie na jego wyburzenie - włączył się do dyskusji radny Mariusz Chudek.

Uwagi co do stanu technicznego wniósł natomiast radny Zygmunt Celiński.

- Ten budynek faktycznie ma wartość historyczną, ale jest fatalny pod kątem technicznym i grozi katastrofą budowlaną. Zastanówmy się, czy udałoby się go odtworzyć, odbudować tak, jakbyśmy sobie tego życzyli – zauważył.

- Stan techniczny budynku zawsze będzie taki, na jaki pozwoli jego właściciel. Pan jako właściciel zabytkowego budynku, nigdy nie pozwoliłby sobie, aby taki obiekt popadł w ruinę. Stoi pan na jego straży i za to należą się słowa uznania - zwrócił się w stronę radnego Z. Celińskiego burmistrza miasta.

- My tak naprawdę nie wiemy, czy budynek „Osiemnastaki” jest zły. To subiektywna ocena jego właściciela, który idzie w określonym kierunku. Stan zależy jedynie od zaangażowania właściciela, który wkłada serce, ale i pieniądze - dodał Piotr Płudowski.

Słowa burmistrza poparł Leonard Baranowski:

- Budynek był popularny jeszcze kilka lat temu. Właściciel miał z niego korzyści. Odbywały się w nim imprezy. W pewnym momencie zamiast dbać o ten budynek, to zaczęto budować nowy. To wszystko szło w tym kierunku, by to „rozwalić” - zauważył.

Powyższa dyskusja każe zwrócić uwagę, czy ważniejsze jest dobro publiczne i historia miasta, czy własność prywatna, na której każdy ma prawo robić co chce. Radnym nie udało się dojść w tym temacie do porozumienia.

- Zgoda, że budynek ten jest w pewnym sensie zabytkowy. Ale od ponad 20 lat jest on własnością prywatną. Uważam, że prywatność to rzecz święta – zauważył radny Artur Gałach.

- Łuków ma bogatą historię, ale jej materialnych dowodów jest niewiele. Widać po kolejnych krokach, że ten budynek jest skazany na zniszczenie i rozbiórkę. Nie oszukujmy się. Im coś ma więcej lat, tym jego wartość historyczna wzrasta - odpowiedział Jarosław Okliński.

- Jeśli coś było zabytkiem w 1994 czy 1996 roku, to tym bardziej jest zabytkiem w roku 2019 roku - dodał Mariusz Chudek, zabierając jednocześnie ostatni głos w dyskusji.

Ostatecznie uchwała w sprawie przystąpienia do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego miasta Łuków podjęta została 11 głosami za przy 7 przeciw i 2 głosach wstrzymujących się. „Za” głosowali Leonard Baranowski, Łukasz Bober, Urszula Chruściel, Mariusz Chudek, Maciej Nurzyński, Jarosław Okliński, Krzysztof Okliński, Arkadiusz Pogonowski, Mateusz Popławski, Ewa Rybicka-Sicińska i Ryszard Smolarz. Przeciw byli Zygmunt Celiński, Robert Dołęga, Artur Gałach, Krzysztof Jodełko, Maria Pszczółkowska, Andrzej Skwarek i Przemysław Suchodolski. Od głosu wstrzymali się natomiast Grzegorz Gomoła i Przemysław Wereszczyński. Na obradach zabrakło Henryka Lipca.




UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE