Reklama

(NIE)Typowa akcja strażaków, kot uratowany

Opublikowano:
Autor: | Zdjęcie: Czytelnik

(NIE)Typowa akcja strażaków, kot uratowany - Zdjęcie główne
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Wiadomości W poniedziałek po południu strażacy za pomocą nowiutkiego wysięgnika zdejmowali kotka z drzewa.

W poniedziałek wieczorem straż pożarna w Łukowie otrzymała zgłoszenie przekazane przez Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Lublinie, że od godziny na drzewie siedzi kot, który nie może zejść i potrzebna jest pomoc.

Na miejsce wysłano zastęp straży z nowym, wartym koło miliona wysięgnikiem. Akcja zakończyła się całkowitym sukcesem i kot został zdjęty. 

Przebieg akcji brzmi jak scenariusz z filmu Bareji, jednak napisało go życie. Zbulwersowało to jednak jednego z naszych Czytelników.

A gdyby na drugim końcu miasta, albo powiatu potrzebna była pomoc człowiekowi? Co wtedy by zrobili? Poza tym, jaki jest sens wysyłać sprzęt za kilka milionów do ratowania kotka? - pyta retorycznie Czytelnik.

O komentarz poprosiliśmy Pawła Wysokińskiego, oficera prasowego łukowskiej straży.

Strażacy będący na miejscu uznali, że pomoc w tej sytuacji była konieczna. Poza tym nie była to nasza pierwsza interwencja, w której ratujemy zwierzęta z opresji. Jest to naszym obowiązkiem - mówi nam oficer i dodaje - Z całą pewnością, gdyby zaszła potrzeba ratowania ludzkiego życia, strażacy otrzymaliby rozkaz natychmiastowego wstrzymania tej akcji i udania się w miejsce, gdzie pomocy potrzebuje człowiek - zapewnia.

Niemniej jednak strażacy udowodnili po raz kolejny, że są w stanie pomóc w każdej sytuacji.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE