Confetti, poprawiny i wymioty
- Wyraziliśmy zgodę
- No bo w końcu czym może nam przeszkadzać zwykły sklep? Ale już w 2011 r. zaczęły się tu regularne wesela. W noce z soboty na niedzielę, zwykle od północy do 5. rano, jest bardzo głośno, a do tego na naszą działkę często spada confetti z tzw. tub weselnych. Nie nadążamy sprzątać.
- Jestem maszynistą, często pracuję w nocy, ale w soboty, a czasem w niedziele, bo bywają poprawiny trwające do 22., o śnie mogę tylko pomarzyć
- Zdarzają się goście weselni w tak "rozrywkowym" nastroju, że pod moim oknem wymiotują, a nawet załatwiają potrzeby fizjologiczne.
Próbowali interweniować
- Podobnie jak mieszkańcy, nie chcemy konfliktów i zależy nam na tym, aby żyć w zgodzie z sąsiadami. Aktualnie stoliki, siedziska oraz popielniczki, które znajdowały się przed głównym wejściem, zostały przeniesione na drugą stronę. Postaramy się również zwracać większą uwagę na to, aby nasi goście nie wychodzili po godz. 22. głównym wejściem i zachowywali się cicho tak, aby nie zakłócać ciszy nocnej naszym sąsiadom
- Faktycznie, stoliki zostały przeniesione
- Ale ludzie cały czas wychodzą przed budynek w sobotnie noce, często z butelkami w rękach. A kiedy ma się okna 1,5 metra od parkingu sali weselnej, to potrafi być uciążliwe
- Wzywaliśmy policję, ostatnio 14 lipca. Robiło się cicho, ale tylko do następnego razu
Problem się pogłębi?
- Ma już gotowe materiały budowlane. A przecież to pogłębi problem, bo nieproszeni nocni spacerowicze będą tu chodzić nie tylko w weekendy
- Poprosiliśmy też, żeby usunął przyczyny hałasu: postawił ekran dźwiękochłonny wysokości naszego bloku, wejście główne zamienili miejscami z przeciwpożarowym sali, które są dalej od naszego bloku, a także odsunął miejsca parkingowe od granicy naszych działek
- Bo do tej pory nie chciano z nami rozmawiać, choć wystarczyłaby odrobina dobrej woli
"Czara goryczy się przelała"
- Naprawdę wierzyliśmy, że uda nam się dogadać
- Ale szef tego lokalu kategorycznie odmówił. W piśmie do wydziału architektury napisał, że sala działa prawidłowo, a spotkanie przeciągnęłoby w czasie rozpoczęcie budowy piętra.
- Na pewno z niego skorzystamy. A gdyby to nie poskutkowało, będziemy walczyć do skutku, łącznie ze skierowaniem sprawy do sądu. Będziemy też zatruwać mu życie wzywaniem policji, nawet kilka razy jednego dnia, tak jak sala zatruwa nam życie przez te hałasy
- Znamy podobne przypadki z Łukowa, gdzie mieszkańcy wygrywali w sądzie. Czara goryczy się przelała. Nie jesteśmy pieniaczami, ale skoro nie chce się nas potraktować jak kogoś, z kim się można dogadać, nie wiemy już, jakich rozwiązań się chwytać
"Nie będzie odpowiedzi"
- Czy w ocenie właścicieli, funkcjonowanie sali jest uciążliwe dla osób mieszkających w tym bloku?
- Jak często od września 2015 r. spotykali się ze skargami ze strony tych osób?
- Jak odniosą się do wzywania policji w sprawie zakłócania porządku i ciszy nocnej podczas imprez w sali?
- Dlaczego nie zgodzili się na spotkanie w sprawie planów rozbudowy sali, na którym można by znaleźć wspólne rozwiązanie problemu?
- Jakie jest ich stanowisko w sprawie żądań mieszkańców bloku (odsunięcie miejsc parkingowych od granicy działek, jej zacienienie i stworzenie ekranu dźwiękochłonnego)?
- Jak skomentują deklaracje, że mieszkańcy bloku przy Al. Tadeusza Kościuszki będą do skutku walczyć o spokój
- Nie będzie żadnej odpowiedzi