Reklama

Będzie audyt w PUiIK-u. Kto jest winien niedociągnięć?

Opublikowano:
Autor: | Zdjęcie: Tomasz Goławski

Będzie audyt w PUiIK-u. Kto jest winien niedociągnięć? - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Niezgodne z prawem finansowanie spółki, brak legalizacji liczników wodociągowych, fatalny stan techniczny pojazdów i niskie pensje pracowników. Takie argumenty padały na konferencji prasowej poświęconej m.in. sytuacji w Przedsiębiorstwie Usług i Inżynierii Komunalnej w Łukowie. Burmistrz miasta zapowiada audyt w firmie i szukanie winnych zaistniałej sytuacji.

Drastyczny wzrost kosztów

W Przedsiębiorstwie Usług i Inżynierii Komunalnej w Łukowie dzieje się źle. To główny wniosek z konferencji prasowej, na której spotkali się z mediami m.in. prezes spółki Marcin Mateńko i burmistrz Łukowa Piotr Płudowski. Rozmowy oprócz ewentualnych podwyżek cen za wywóz śmieci dotyczyły głównie strat, które generuje jeden z zakładów działających w Przedsiębiorstwie: Zakład Oczyszczania Miasta. Komórka ta odbiera śmieci od mieszkańców osiedli, domów jednorodzinnych, a także od firm. Niestety od kilku lat przynosi też straty finansowe.

- Ciągle wzrasta koszt odbioru, przetwarzania i transportu odpadów. Pieniądze wpłacane od mieszkańców w ramach tzw. opłaty śmieciowej nie pozwalają na zabezpieczenie całego sytemu - zakomunikował na początku burmistrz Piotr Płudowski.

- Firma gospodarująca odpady w Adamkach, podobnie jak PUiIK płaci większe rachunki za energię elektryczną. Jest to wzrost rzędu 70%. W tym roku odnotowano także wzrost opłat środowiskowych i podobnie będzie w przyszłym roku. Więcej opadów produkują też sami mieszkańcy - dodał.

Więcej na temat tragicznej - jak przekonywano na spotkaniu - sytuacji w zakładzie powiedział prezes PUiIK Marcin Mateńko. Z jego ust można było usłyszeć, że spółka może nawet zrezygnować ze świadczenia usług odbioru odpadów. Starty od 2014 roku oszacowano już na ponad 2 mln złotych.

- Od samego początku, tzn. od sześciu lat Zakład Oczyszczania Miasta w PUiIK-u jest deficytowy i przynosi straty. Konsekwencją jest m.in. brak inwestycji. Stan techniczny pojazdów wożących śmieci do Radzynia jest fatalny. Pensje osób zatrudnionych w tym zakładzie są niskie. To wszystko powoduje, że nie będzie możliwe świadczenia takiej usługi, jak obecnie - oznajmił obecny prezes spółki Marcin Mateńko.

- Niektóre samochody są pełnoletnie. Często jest tak, że śmieciarki jadące do Radzynia i wracające do Łukowa, psują się w połowie drogi. Trzeba wtedy je ściągać do zakładu - dodał były wiceburmistrz miasta.

Zabraknie pracy czy pracowników?

Zdaniem prezesa PUiIK sytuacja w Zakładzie Oczyszczania Miasta jest na tyle trudna, że bez zmian jednostka nie przystąpi do kolejnego przetargu na wywóz śmieci. Oznacza to, że pracę stracić może około 30 osób. Marcin Mateńko zresztą wielokrotnie podkreślał na konferencji, że w funkcjonującym od 6 lat w Łukowie tzw. systemie śmieciowym jest zbyt mało pieniędzy.

- W tym momencie z braku inwestycji, braku możliwości zakupu nowych śmieciarek, PUiIK nie jest przygotowany świadczyć takiej usługi miastu. Z obecną bazą techniczną nie będziemy w stanie wykonywać tej usługi. Do tego dochodzi pokrycie starty wynoszącej około 400-500 tys. złotych rocznie. Tej samej, która narasta rokrocznie od 2014 r. - zauważył.

- Nienajlepsze nastroje pracowników wynikają z niskich poborów za bardzo ciężką pracę. Śmieci w mieście przybywa. Jest coraz więcej rzeczy do przywiezienia, a brakuje chętnych ludzi do wykonywania tej pracy. To składa się na obraz, jaki mamy teraz - powiedział.

Przed podwyżkami cen prądu Przedsiębiorstwo Usług i Inżynierii Komunalnej w Łukowie płaciło za energię elektryczną około 1,2 mln zł rocznie. Podwyżki sięgające nawet 70% Marcin Mateńko określił jako „astronomiczne”.

- PUiIK co miesiąc odnotowuje faktury wyższe o 50-60 tys. zł. To stawia pod znakiem zapytania realizację megaprojektu. Ograniczyliśmy megaprojekt do kwoty 32 mln zł, ale z powodu deficytu w Zakładzie Oczyszczania Miasta i wspomnianych podwyżek cen prądu, nie mamy zdolności kredytowej. Przy realizacji megaprojektu spółka miała wziąć ponad 5 mln kredytu, a teraz po prostu nie możemy tego zrobić - powiedział prezes spółki.

- Nastroje wśród pracowników są złe. Pod znakiem zapytania stoi nawet dokończenie obecnej umowy z miastem na wywóz śmieci - dodał.

Działanie niezgodne z prawem?

Rozmówcy przekonywali także, że przekierowywanie zysków z „wody” i „ścieków” na Zakład Oczyszczania Miasta negatywnie odbiło się również w kondycji pozostałych segmentów PUiIK-u. Marcin Mateńko ujawnił ponadto, że w przeszłości w spółce dochodziło do nieprawidłowości chociażby z wodomierzami.

- W spółce nie były legalizowane - tak jak trzeba - liczniki na wodę. Była kontrola która to wykazała. Jest bardzo duża liczba liczników które nie są zalegalizowane i spółka ponosi duże koszty by spełnić ten wymóg. Musimy to robić, aby uniknąć w przyszłości kar. Nieodzownym elementem każdej spółki wodociągowej jest pilnowanie, czy tego żeby liczniki były zalegalizowane - oznajmił prezes Przedsiębiorstwa.

Przepisy prawa wymagają, by liczniki były legalizowane co pięć lat. Tymczasem jak powiedział Marcin Mateńko, brak legalizacji może dotyczyć nawet 3,5 tysiąca tego typu urządzeń. Kolejną wątpliwą rzeczą, która miała miejsce w PUiIK-u było tzw. finansowanie skrośne, czyli mówiąc potocznie pokrywanie strat w jednej z gałęzi przedsiębiorstwa zyskami z innych jego części.

- Nie można robić tak, jak robiono dotychczas. Nie można pokrywać kosztów funkcjonowania w sektorze „śmieciowym” z „wody” i „ścieków”. Tego wprost zakazuje ustawa mówiąca o finansowanym skrośnym.  Aby Zakład Oczyszczania Miasta mógł funkcjonować samodzielnie, musi się samodzielnie finansować - wyjaśniał dziennikarzom Marcin Mateńko.

Będzie audyt

Jednym z pomysłów na wyjaśnienie zaistniałej sytuacji w PUiIK-u ma być audyt zewnętrzny, który chcą zlecić władze miasta. Kontrola ma się rozpocząć za kilka tygodni, a jej efekty mają być podane do publicznej wiadomości. Burmistrz Piotr Płudowski chce wiedzieć m.in. czy umowa z PUiIK-iem została sporządzona z niekorzyścią dla przedsiębiorstwa.

- Poprzedni prezes tolerował stratę w tym segmencie spółki czyli Zakładzie Oczyszczania Miasta. Od 2014 r. była rejestrowana strata na poziomie kilkuset tysięcy złotych rocznie, co przez lata spowodowało stratę w wysokości ponad 2 milionów. Strata ta była do tej pory finansowana z opłat za wodę i ścieki, pobieranych od naszych mieszkańców - usłyszeli dziennikarze na konferencji.

- Jest to sytuacja niedopuszczalna i niedozwolona. To doprowadziło do braku inwestowania, ale nie tylko w Zakładzie Oczyszczania Miasta ale i w PUiIK-u jako całości - dodał burmistrz Piotr Płudowski.

- PUiIK jest spółką publiczną. Istnieje możliwość wglądu do wszystkich dokumentów. Można sobie prześledzić jak do tego doszło - dopowiedział Marcin Mateńko.

A może inne rozwiązania?

Dziennikarze oprócz pytań o szczegóły audytu, zadawali też pytania o inne metody poradzenia sobie ze złą sytuacją w spółce komunalnej. Czy receptą byłoby pozyskanie środków zewnętrznych na inwestycje? A może wydzielenie Zakładu ze struktur PUiIK? Pomysły z rzeczywistością skonfrontował prezes Mateńko.

- Jeżeli chodzi o możliwości finansowania środków przez taką spółkę jak PUiIK, to na kwestie związane z kanalizacją i wodociągami można ubiegać się o preferencyjne pożyczki z WFOŚiGW i NFOŚiGW. Jeżeli mówimy o sektor „śmieciowy”, możemy mówić tylko o komercyjnych kredytach - odpowiedział prezes PUiIK, przypominając kilka chwil wcześniej, że prowadzona przez niego spółka nie ma zdolności kredytowej.

- Bez zakupów specjalistycznych samochodów, funkcjonowanie nowego zakładu jest niemożliwe. Na pewno trzeba byłoby pokryć stratę wynikającą z kosztów operacyjnych i zakupić minimum dwa samochody. Jeden nowy pojazd kosztuje 1 mln zł. Oczywiście w takim zakładzie nie musiałyby stacjonować nowe samochody, ale na przykład kilkuletnie - dodał Marcin Mateńko. 

Niewygodna rola prezesa

Dlaczego nikt w przeszłości nie mówił o stratach? Jak poradzić sobie w takim razie z problemem? Dziennikarzy zainteresował także brak publicznej dyskusji na temat trudnej sytuacji w Przedsiębiorstwie Usług i Inżynierii Komunalnej. A może strat w ogóle nie było?

- Pytanie to należałoby zadać mojemu poprzednikowi, dlaczego nie przekazywał takich informacji. Między 2014, a 2018 rokiem mieszkańcom zafundowano dwukrotnie podwyżki cen za wodę i ścieki, co moim zdaniem nie było uzasadnione, bo w tym sektorze przedsiębiorstwo zarabiało. Środki te zostały następnie przekazane na Zakład Oczyszczania Miasta - odpowiedział burmistrz Płudowski, przypominając o nowym pojęciu w przestrzeni publicznej w Łukowie - finansowaniu skrośnym.

Natomiast na pytanie o ostatni wywiad radiowy byłego burmistrza, w którym wyraził on zdziwienie kłopotami finansowymi spółki odpowiedzialnej za odbiór odpadów, zdecydowanie zareagował Marcin Mateńko.

- Trudno komentować te słowa. System się nie zamyka, my mówimy o kosztach, które są jawne. Te kwoty można prześledzić. Nie wiem, po co takie rzeczy są wypowiadane w przestrzeni publicznej, jeśli jest inaczej - stwierdził były zastępca Dariusza Szustka.

Marcin Mateńko występował na konferencji prasowej w podwójnym, dosyć niekomfortowym charakterze. Obecny prezes spółki był wiceburmistrzem Łukowa w czasie, gdy w życie wchodziły nowe zasady gospodarowania odpadami komunalnymi. Czy zarówno na starym, jak i nowym stanowisku nie miał on wiedzy o finansach spółki?

- Rozmawialiśmy o tym z dyrektorem Karasiem. Jesteśmy zgodni co do tego, że w systemie brakowało pieniędzy i że środki przeznaczane na Zakład Oczyszczania Miasta powinny być większe. Jeśli chodzi o byłego burmistrza nie odbywały się rozmowy na ten temat - stwierdził krótko były wiceburmistrz.

„Liczby i fakty nie kłamią”

O tym, kto jest winny zaistniałej sytuacji w Przedsiębiorstwie Usług i Inżynierii Komunalnej w Łukowie i czy zostaną wyciągnięte wobec tej osoby lub osób konsekwencje, ma stwierdzić zapowiedziany przez burmistrza miasta audyt. Piotr Płudowski dopytywany, czy jego efektem może być nawet złożenie wniosku w Prokuraturze, nie chciał udzielić jednoznacznej odpowiedzi.

- Mogę domniemywać i mogę tymi domniemaniami się podzielić. W mojej ocenie odpowiedzialność polityczną już pewne osoby poniosły - powiedział burmistrz Łukowa.

- Liczby i fakty nie kłamią - zakończył wspólnie z prezesem PUiiK.




UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE