Reklama

Bad Boys rycerzami wiosny?

Opublikowano: czw, 16 maj 2019 12:21
Autor: | Zdjęcie: Bad Boys Zastawie / Facebook

Bad Boys rycerzami wiosny? - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Po zakończeniu rundy jesiennej nie było kibica, który wierzył w utrzymanie Bad Boys. Ekipa z Zastawia zajmowała ostatnie miejsce, a na koncie miała zaledwie dwa punkty.

72-letni zbawca

Jak pokazuje okres przygotowawczy oraz początek rundy rewanżowej, znakomitym posunięciem było zatrudnienie Przemysława Trybonia. 72-latek podjął się trudnego wyzwania, jednak on kocha wyciągać drużyny z dołka. Efekt pierwszych pięciu kolejek? Cztery zwycięstwa oraz remis. Jego podopieczni rozpoczęli wiosnę od pechowego remisu 2:2 z Agrotexem Milanów. W kolejnych bojach byli górą. Robert Wołoszka i spółka zanotowali znakomitą passę wygranych z rzędu. Zwyciężyli: 2:1 z Granicą w Terespolu, 6:3 u siebie z Tytanem Wisznice, 2:0 w Adamowie z Sokołem oraz 3:0 z Olimpią Okrzeja przed własną publicznością.

Dwa gole Kachniarza

1 maja Bad Boys pokonał Sokół Adamów. Oba trafienia zaliczył Maciej Kachniarz.

- To był kolejny bardzo dobry mecz w naszym wykonaniu. Od początku kontrolowaliśmy przebieg meczy. W pierwszej połowie mieliśmy kilka sytuacji, ale nie udało się pokonać bramkarza gospodarzy. Na szczęście na początku drugiej części zdołaliśmy objąć prowadzenie, a następnie podwyższyliśmy. Po końcowym gwizdku mogliśmy cieszyć się z kolejnych trzech punktów. Bardzo ważne, że po raz pierwszy w Klasie Okręgowej zachowaliśmy czyste konto - mówi Maciej Kachniarz.

W boczną siatkę i do "pustaka"

26-letni napastnik zespołu trafił na 1:0 po rajdzie Wojciecha Górala prawą stroną.

- Dograł mi do środka, a ja uderzyłem z 20 metrów i wpadło w boczną siatkę. Postawiliśmy kropkę nad "i" po indywidualnej akcji Roberta Wołoszki, który minął bodaj czterech zawodników Sokoła i wystawił piłkę Mateuszowi Chudzyńskiemu. Strzał odbił golkiper, ale z dobitką nie miałem problemów. Trafiłem do "pustaka" - dodaje.

Worek się rozwiąże?

Kachniarz nie ukrywa, że chciałby podreperować swój dorobek bramkowy.

- Mam osiem trafień na koncie, a większość zaliczyłem wiosną. Mam nadzieję, że worek się rozwiąże i będę trafiał dużo częściej. Z drugiej strony mniej ważne jest, kto będzie strzelał. Przede wszystkie liczą się zwycięstwa i utrzymanie - przyznaje.

Z Klasy B do "Okręgówki"

26-latek rozgrywa właśnie piąty sezon w barwach Bad Boys Zastawie. W poprzednim był jednym z głównych architektów historycznego awansu do Klasy Okręgowej.

- Moje poważniejsze granie zaczęło się od kilkunastu epizodów w Orlętach Łuków w 2010 roku. Później wywalczyliśmy awans i zanotowaliśmy szybki spadek. Przeniosłem się do Dwernickiego Stoczek Łukowski, a przed wiosną sezonu 2014/2015 wylądowałem w BBZ. W tym czasie zrobiliśmy awans z Klasy B do A, a teraz do "Okręgówki" - dodaje.

Tylko grać i wygrywać

Zespół z Zastawia patrzy na łukowskie Orlęta. Gdyby żółto-czerwoni spadli do Klasy Okręgowej, do Klasy A zleci nie jedna, a dwie ekipy.

- Przed nami kilka niesamowicie ważnych spotkań, podczas których musimy pokazać, że zasługujemy na utrzymanie. Atmosfera jest idealna, więc tylko grać i wygrywać. Trzymamy kciuki za Podlasie i Orlęta - mówi Kachniarz.

Nie będzie rozbioru

W zespole nie ma osoby, która nie wierzyłaby w to, że BBZ w przyszłym sezonie będą mierzyć się z Lutnią Piszczac czy Unią Krzywda.

- Zaczęliśmy znakomicie. Legitymujemy się największą ilością punktów na wiosnę. Rozmawialiśmy z chłopakami na temat ewentualnego czarnego scenariusza. Jeśli tak by się stało, nikt nie odejdzie. Zatrzymamy skład i w kolejnym sezonie walczylibyśmy o ponowną promocję
- twierdzi.

Będą szatnie

Jak zdradza 26-latek, tajnikiem sukcesów jest świetna atmosfera i bardzo dobre zarządzanie klubem.

- Niczego nam nie brakuje. Niedługo będziemy mieli szatnie z prawdziwego zdarzenia. Nic tylko grać i wygrywać - mówi.

Widać efekty

Cichym bohaterem zespołu jest Przemysław Tryboń. Niespełna 72-latek przed rundą wiosenną przejął drużynę i widać efekty.

- Jego rola jest niepodważalna. Trener wprowadził żelazną dyscyplinę. Trenujemy dwa razy w tygodniu, a frekwencja na zajęciach jest dosyć duża jak na Klasę Okręgową. Widać rękę szkoleniowca. W porównaniu z całkowicie nieudaną jesienią, w Adamowie z Sokołem zagrał zaledwie jeden nowy zawodnik - Dominik Śledź. Nasz opiekun poustawiał zespół, powiedział czego wymaga i są tego efekty - dodaje.

Jednym żartem rozbawia drużynę

Dla Trybonia to kolejny klub z powiatu łukowskiego, za wyniki którego odpowiada "głową i nazwiskiem". Zawodnicy są zadowoleni z najbardziej doświadczonego trenera w województwie. W tym roku "Przemunia" skończy 72 lata. Jednym z miłych prezentów podczas wrześniowych urodziny byłoby utrzymanie ekipy w "Okręgówce".

- Jest niesamowicie charyzmatyczną osobą i trzymamy kciuki za to, żeby jak najdłużej nie wybierał się na emeryturę. Prowadzi nas twardą ręką, ale potrafi też jednym żartem rozbawić cała drużynę. Każdy z nas idzie na treningi z uśmiechem na twarzy, a nie za karę i to widać po wynikach. Trener też żyje drużyną. Zostaje z nami czy to po treningach, czy meczach, więc widać, że tak samo jak i nam, tak i jemu zależy, żebyśmy się utrzymali - kończy.




UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE