reklama

Co dzieje się z samochodem po kolizji, zanim trafi do warsztatu

Opublikowano:
Autor:

Co dzieje się z samochodem po kolizji, zanim trafi do warsztatu - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook
PROMOWANEsponsorowanyKolizja drogowa dla większości kierowców kończy się w momencie, gdy emocje opadną, a auto zostanie „gdzieś zabrane”. W praktyce najważniejsze dla późniejszej naprawy dzieje się właśnie pomiędzy zdarzeniem a wjazdem samochodu na podnośnik w warsztacie. To etap, w którym łatwo popełnić błędy mające realne skutki techniczne: pogłębić uszkodzenia, narazić się na dodatkowe koszty albo utrudnić późniejszą likwidację szkody. Zrozumienie, co dzieje się z samochodem po kolizji i dlaczego pewne działania są standardem w profesjonalnej obsłudze, pozwala kierowcy podejmować rozsądniejsze decyzje.
reklama

 Ocena, czy pojazd w ogóle może poruszać się o własnych siłach

Pierwsze, co powinno zostać ustalone po kolizji, to czy auto jest zdolne do bezpiecznej jazdy. „Da się jechać” nie oznacza „można jechać”. Współczesne samochody mają wrażliwe układy zawieszenia, systemy stabilizacji, czujniki i elementy biernego bezpieczeństwa, które po uderzeniu mogą działać nieprawidłowo nawet wtedy, gdy wizualnie szkody wydają się niewielkie. Często dochodzi do przesunięcia geometrii, uszkodzenia wahaczy, zwrotnic lub drążków kierowniczych. Auto może skręcać, ale reagować inaczej na hamowanie, nierówności czy gwałtowny manewr. Szczególnie mylące są sytuacje, w których zderzak jest pęknięty, ale koła wyglądają „normalnie”. Zdarza się, że uszkodzona jest belka zderzeniowa, wzmocnienia, mocowania chłodnicy lub elementy przedniego pasa. To może skutkować wyciekiem płynu chłodniczego albo narastającym przegrzewaniem się silnika po kilku kilometrach. Doświadczone firmy pomocy drogowej na tym etapie nie sugerują „dojazdu do warsztatu”, tylko oceniają ryzyko i dobierają właściwy sposób transportu. 

reklama

 Zabezpieczenie pojazdu i ryzyko uszkodzeń wtórnych

Po kolizji pojazd często ma elementy luźne lub zdeformowane: nadkole ocierające o oponę, zwisającą osłonę silnika, pęknięte mocowanie lampy, poluzowany przewód. Jazda w takim stanie potrafi doprowadzić do uszkodzeń wtórnych, które nie wynikają bezpośrednio ze zdarzenia, ale z dalszej eksploatacji po nim. Przykład z praktyki jest prosty: pęknięty zderzak, który podczas jazdy zaczyna ocierać o koło, może przeciąć oponę; luźna osłona pod silnikiem może zostać urwana i uszkodzić przewody; niedrożny układ chłodzenia po uderzeniu w przód może doprowadzić do przegrzania jednostki napędowej. Dlatego standardem w profesjonalnej obsłudze jest zabezpieczenie takich elementów jeszcze przed transportem. To nie jest „kosmetyka”, tylko realna ochrona przed dodatkowymi kosztami, które później trudno jednoznacznie przypisać do kolizji.

reklama

Płyny eksploatacyjne, wycieki i kontrola newralgicznych stref

Po zderzeniu szczególną uwagę zwraca się na płyny eksploatacyjne. Nawet niewielki wyciek oleju, płynu chłodniczego czy płynu hamulcowego może oznaczać poważne uszkodzenie. Płyn chłodniczy często ucieka po pęknięciu chłodnicy lub przewodów w okolicy pasa przedniego, olej może pojawić się po naruszeniu miski olejowej, a płyn hamulcowy – po uszkodzeniu przewodów elastycznych lub elementów układu w okolicy koła. W praktyce to właśnie wycieki decydują o tym, czy pojazd powinien być transportowany na lawecie bezwzględnie. Dalsza jazda „na chwilę” w przypadku wycieku płynu hamulcowego lub chłodniczego to proszenie się o awarię w kolejnym, często bardziej niebezpiecznym miejscu. 

reklama

 Poduszki powietrzne i napinacze pasów – konsekwencje, o których mało kto pamięta

Wielu kierowców traktuje wystrzał poduszek jako „widoczny problem” do naprawy, ale nie zdaje sobie sprawy, że systemy bezpieczeństwa po kolizji uruchamiają się kaskadowo. Po wystrzale poduszek często aktywują się napinacze pasów, a sterownik SRS zapisuje zdarzenie w pamięci. W części modeli dochodzi do odcięcia zasilania pewnych obwodów lub aktywacji funkcji bezpieczeństwa, które mogą ograniczać możliwość ponownego uruchomienia auta. Co ważne, nawet jeśli poduszki nie wystrzeliły, sterownik może zarejestrować zdarzenie jako „istotne”. Późniejsza diagnostyka komputerowa w warsztacie jest wtedy konieczna, a próby kasowania błędów bez rzetelnej weryfikacji bywają po prostu niebezpieczne. Dlatego pojazd po kolizji powinien trafić do miejsca, gdzie możliwa będzie pełna ocena systemów bezpieczeństwa, a nie tylko „naprawa blacharska”.

reklama

Załadunek i transport – technika, która ma znaczenie

Sposób transportu samochodu po kolizji nie jest obojętny. Jeśli uszkodzone jest zawieszenie, koło może stać pod złym kątem, a wciąganie pojazdu na platformę bez odpowiedniego podejścia może pogłębić deformację. Przy uszkodzonym zderzaku lub progu łatwo o dodatkowe pęknięcia podczas najazdu. Samochody z automatyczną skrzynią biegów lub napędem 4x4 często wymagają transportu w sposób, który nie obciąża układu napędowego. Dobrze przygotowana laweta i operator, który rozumie te ryzyka, potrafią dobrać metodę załadunku tak, by nie dokładać kolejnych szkód. 

 Właśnie dlatego w sytuacjach powypadkowych rośnie znaczenie usług realizowanych przez doświadczone zespoły. Sprawna pomoc drogowa Zgorzelec działa nie tylko jako transport, ale też jako pierwszy filtr bezpieczeństwa i logistyki, zanim auto trafi do docelowego serwisu.

Kolizja za granicą – dodatkowe procedury i większa presja czasu

Po stronie zagranicznej dochodzą kolejne elementy: inne procedury, formalności, kosztowna logistyka i często mniejsza tolerancja dla długiego postoju pojazdu na pasie awaryjnym. W Niemczech służby drogowe kładą nacisk na szybkie usunięcie pojazdu z autostrady, a samodzielne „kombinowanie” jest dużo gorzej postrzegane niż w Polsce. W takich warunkach transport pojazdu staje się nie tylko kwestią wygody, ale też wymogiem praktycznym. Dlatego w przypadku zdarzeń transgranicznych kluczowe znaczenie ma laweta Niemcy, która pozwala sprawnie przenieść pojazd w bezpieczne miejsce i przejąć kontrolę nad sytuacją bez improwizacji, która w obcym systemie bywa szczególnie kosztowna. 

 Dlaczego etap przed warsztatem często decyduje o finalnym koszcie naprawy

Kierowcy najczęściej myślą o kosztach naprawy dopiero w warsztacie. Tymczasem wiele wydatków bierze się z błędów popełnionych wcześniej: jazdy po kolizji mimo uszkodzeń, nieprawidłowego holowania, nieodpowiedniego załadunku czy zignorowania wycieków. Każde z tych działań może wygenerować szkody wtórne, które potem trudno przypisać jednoznacznie do zdarzenia, a to komplikuje zarówno naprawę, jak i rozliczenie. Rozsądne podejście polega na jednym: po kolizji najpierw bezpieczeństwo i diagnostyka, dopiero potem decyzje o dalszym ruchu. Z technicznego punktu widzenia to właśnie etap „pomiędzy” jest momentem, który najczęściej decyduje, czy samochód trafi do warsztatu jako pojazd po kolizji, czy jako pojazd po kolizji i serii dodatkowych uszkodzeń, którym można było zapobiec.

Więcej informacji znajdziesz na stronie: pomoc drogowa Niemcy.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo