Skazany za zabójstwo Marka J., które popełnił w styczniu ub.r. w Łukowie, Jerzy B. stanął przed Sądem Apelacyjnym w Lublinie. Kara wymierzona 61-latkowi przez Sąd Okręgowy w Siedlcach, czyli dziesięć lat pozbawienia wolności, nie satysfakcjonowała bowiem ani obrony mężczyzny, ani oskarżycielek posiłkowych - najbliższych ofiary.
Zdaniem obrony 61-latek powinien zostać osądzony nie za zabójstwo, a za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu pokrzywdzonego, którego skutkiem była jego śmierć. Kodeks karny dopuszcza w takim przypadku łagodniejszą karę niż za zabójstwo - od pięciu lat pozbawienia wolności. Z kolei najbliższe ofiary domagały się dla Jerzego B. surowszego wyroku - 15 lat pozbawienia wolności.
Upicie zwykłe
Sąd Apelacyjny w Lublinie ogłosił prawomocną decyzję w tej sprawie w środę, 25 marca. Nie uwzględniono żadnej, z wniesionych apelacji. Wyrok został utrzymany w mocy - Jerzego B. skazano na dziesięć lat pozbawienia wolności. Do tego na rzecz dwóch oskarżycielek posiłkowych, żony i córki Marka J. ma on zapłacić po 200 tys. zł zadośćuczynienia.
Dla sądu istotna była ocena biegłych: czy Jerzy B. popełnił zbrodnię w stanie upicia zwykłego, czy jednak patologicznego?
Mamy w tym przypadku do czynienia z klasycznym upiciem, które absolutnie nie znosi poczytalności, ani nie ogranicza jej. Warto odnotować zeznania świadka i policjantów oraz relację oskarżonego składaną do tych osób. Na pytanie, "co się stało?", oskarżony odpowiadał, używając niecenzuralnych słów: "zabiłem, zabiłem". Patologiczne upicie charakteryzuje się niepamięcią zdarzenia. Tu oskarżony był w pełni świadomy
- argumentowała sędzia Barbara du Chateau.
Siadł przy stole i pił dalej
Zwrócono też uwagę na to, w jaką część ciała ofiary cios zadał oskarżony, a także to, jak się zachował tuż po ataku.
Cios nożem w szyję świadczy o tym, że oskarżony zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa czynu. A fakt, że potem siadł przy stole i kontynuował spożywanie alkoholu, nie podejmując czynności ratujących życie pokrzywdzonego, dowodzi, że działał z zamiarem bezpośrednim
- dodała sędzia.
Okoliczności łagodzące to skrucha oskarżonego, jego ustabilizowany tryb życia i niekaralność.
Jest może ta kara łagodna, ale nie w stopniu rażącym
- uzasadniła sędzia Barbara du Chateau.
Od prawomocnego rozstrzygnięcia strony mogą złożyć jedynie kasację do Sądu Najwyższego. Na poczet kary zaliczono Jerzemu B. nieco ponad roczny pobyt w areszcie.
Znali się od szkoły średniej
Do tragedii doszło 11 stycznia ub.r. w domu jednorodzinnym przy ul. Zimna Woda w Łukowie. 61-letni Marek J. został dźgnięty nożem w szyję przez swojego wieloletniego kolegę, również pracującego na kolei - Jerzego B., u którego feralnego wieczoru razem pili alkohol.
Żałuję tego, od dnia, w którym to się stało. Nie byłem świadomy tego, co robię. To był mój najlepszy kolega, czuję ogromną skruchę. Nie zapraszałem go, sam się wpraszał. Obaj się upiliśmy. Nie wiem, czy ktoś za dużo powiedział?
- deklarował przed lubelskim sądem Jerzy B.
Mężczyźni pracowali razem około 40 lat, znali się od szkoły średniej.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.