Jak podkreśla burmistrz Piotr Płudowski, obiekt jest intensywnie użytkowany, a zasady korzystania są jasne dla wszystkich.
Bez przywilejów
Choć sauny powstały ze środków budżetu obywatelskiego i środowisko morsów aktywnie popierało ten projekt, nie oznacza to żadnych bezpłatnych przywilejów.
- Oczywiście jest to zwycięski projekt budżetu obywatelskiego i na pewno ci, którzy morsują i saunują, mieli w tym swój wkład, czyli oddali głos na tę inwestycję – ja też. Ale ja, jako osoba morsująca, nie czuję tutaj czegoś takiego, że coś powinienem dostać w tej kwestii za darmo. Myślę, że mam dobry kontakt ze środowiskiem morsów, rozmawiałem na ten temat i te wątpliwości zostały rozwiane. Ja jestem morsem i płacę, nawet dzisiaj zamierzam skorzystać z sauny – mówił burmistrz podczas sesji 28 stycznia, odnosząc się do pojawiających się pytań o ewentualne zwolnienia z opłat.
Podkreślił, że nie ma uprzywilejowanych grup:
- Myślę, że to oczekiwanie, że jakaś grupa miałaby nie płacić za korzystanie z sauny, jest nietrafione. Wszyscy płacimy, tzn. wszyscy ci, którzy korzystają.
Bilansuje się
Duże zainteresowanie przekłada się również na aspekt finansowy funkcjonowania obiektu.
- Muszę podzielić się informacją, że sauny nad zalewem cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem – od samego początku funkcjonowania odnotowano grubo ponad tysiąc wejść. W związku z tym, że osoby korzystające płacą za wejścia, de facto z budżetu miasta do tego nie dopłacamy. Chcę w ten sposób uspokoić także te osoby, które nie korzystają, a mogą mieć poczucie, że jest to finansowane z ich podatków. Póki co - od strony finansowej to się spina, więc nie trzeba do tego dopłacać. Płacimy, bo to kosztuje – jest obsługa i zużywana jest energia – podsumował.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.