Reklama

Reklama

Prąd śmiertelnie poraził Michała. Brat: Budowali dom. Takie marzenie miała mama

Opublikowano:
Autor:

Prąd śmiertelnie poraził Michała. Brat: Budowali dom. Takie marzenie miała mama - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Informacje łukowskie Grucha z betonem dotknęła linii energetycznych. Prąd poraził ojca i syna. 26-latek zginął na miejscu, a jego 49-letni ojciec trafił do szpitala w ciężkim stanie. Kierowca uciekł i dopiero następnego dnia zgłosił się na policję.

Reklama

 

Ze śmiercią Michała nie jest w stanie pogodzić się Patryk, który był dla niego bratem ciotecznym. - Miły, uprzejmy, kulturalny i zawsze uśmiechnięty chłopak. Tak go zapamiętam. To był człowiek bezkonfliktowy. Dla mnie był nie tylko bratem, ale i przyjacielem. Zawsze mogłem na niego liczyć i na nim polegać. Nigdy, ale to nigdy nie odmówił pomocy - mówi Patryk.

Jak się dowiedzieliśmy, trzy lata temu w wypadku samochodowym w okolicach Okrzei zginęła mama Michała, która była pielęgniarką. - Prowadzili rodzinny interes. Zarabiali poprzez sprzedaż produktów. Michał bardzo się cieszył, iż wraz z tatą i młodszymi braćmi rozpoczęli budowę wymarzonego domu. Takie było marzenie jego mamy. Chcieli mieć swój własny kąt. Nikt nie spodziewał się, że straci życie w miejscu, w którym miał spędzić kolejne lata i cieszyć się z własnego mieszkania - dodaje.

Michała wspominają koledzy. - Poznaliśmy jak graliśmy w CS GO. Dobrało nas przypadkiem do jednego meczu i tak od słowa do słowa okazało się, że jest z Łukowa. My wtedy mieszkaliśmy w Lublinie i tak w sumie codziennie graliśmy, gadaliśmy. Pewnie spędziliśmy więcej czasu na rozmowach niż niejedna osoba fizycznie - mówi kolega.

Kolejny dorzuca. - Nigdy nie narzekał na nic, a naprawdę życie go doświadczyło. Przez tyle lat nie słyszałem, żeby się poskarżył na cokolwiek innego niż wyniki Manchesteru United, którego był fanem. Nigdy nie odmówił nikomu pomocy. Można było dzwonić w środku nocy i zawsze był do dyspozycji. Poznaliśmy "przypadkowych" ludzi przez internet. Nasza ekipa miała ludzi z: Radomia, Łodzi, Warszawy, Lublina i okolic Łukowa. Wszyscy byliśmy na pogrzebie. Zjechaliśmy z różnych części Polski żeby go pożegnać, jak wszyscy przyjeżdżaliśmy się spotykać kiedy żył. Jesteśmy graczami, ale jesteśmy też jak rodzina - dodaje.

 

Więcej od wtorku we Wspólnocie

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy