- Sąsiedzi, czy wiecie, że w powstającym Planie Ogólnym Gminy Adamów pod infrastrukturę (strefa 6SI przy ul. Witosa 66, łącznie z PSZOK ) zaplanowano aż około 20 hektarów terenu? – alarmowała sołtys Renata Alikowska na fejsbukowym profilu "Nasze Zakępie". (od Red. : po interwencji mieszkańców obszar ten został zmniejszony przez planistę do ok. 10 hektarów).
Nieoficjalnymi drogami, i dzięki dociekliwości Agnieszki Bakan z Wojcieszkowa, mieszkańcy dowiedzieli się, że Gmina Adamów podpisała 30-letnią umowę dzierżawy działek przy ul. Witosa 66 z Zakładem Zagospodarowania Odpadów Komunalnych w Adamkach k. Radzynia Podlaskiego. ZZOK w Adamkach to duże przedsiębiorstwo. Przyjmuje odpady z 22 gmin. Część z nich może trafić do Zakępia. Składowisko miałoby powstać do 2030 r.
To już było!
Mieszkańcy Zakępia i okolic boją się, że zasypią ich śmieci. Choć teren pod wysypisko położony jest przy ulicy Witosa w Adamowie, to wszyscy mówią na to "śmietnisko w Zakępiu". Większość osób pamięta, jak wyglądała okolica, kiedy dawne wysypisko było czynne.
- Tam były sterty tych śmieci. Strasznie to śmierdziało – wspominają mieszkańcy.
Nie chcą do tego wracać. Uważają, że powstanie nowego składowiska spowoduje ogromny smród rozkładających się odpadów i drastyczny wzrost natężenia ruchu samochodów ciężarowych. To zagrozi bezpieczeństwu na drogach. Wielkie ilości śmieci przyciągną plagę ptactwa, gryzoni i insektów. Może dojść do skażenia rzeki Motwicy i wód podziemnych, a działki i domy w okolicy wysypiska bardzo stracą na wartości.
Gmina: "Nic się nie zmienia"
Władze gminy na wieść o niepokoju wśród mieszkańców wydały komunikat w mediach społecznościowych:
- Teren objęty wspomnianą umową dzierżawy oraz działki sąsiednie, na których Zakład Gospodarki Komunalnej w Adamowie prowadzi Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych, jest w ten sposób wykorzystywany od kilkudziesięciu lat. Planowane przedsięwzięcie nie zmienia dotychczasowego charakteru zagospodarowania terenu. Inwestycja polega na zmodernizowaniu istniejącego składowiska, funkcjonującego w tej lokalizacji, a nie na otworzeniu nowego składowiska – czytamy w komunikacie.
Zebrali podpisy
Te mało konkretne informacje nikogo nie uspokoiły i mieszkańcy postanowili działać. Zawnioskowali o przeprowadzenie konsultacji społecznych. Domagali się wyjaśnienia, dlaczego nie było spotkań i konsultacji przed wydzierżawieniem terenu dla "Adamek". Pytali, dlaczego rolnikom dzierżawiącym gminne grunty rolne wypowiedziano umowy dzierżawy. Złożyli wreszcie wniosek o unieważnienie uchwały Rady Gminy Adamów z 2 września 2025 roku, na mocy której gmina wydzierżawiła teren dla Zakładu w Adamkach. Pod petycją o pomniejszenie strefy 6SI podpisało się około 900 osób z gmin: Adamów, Serokomla i Wojcieszków. Ta interwencja, jak wspomnieliśmy wyżej, była skuteczna i strefę zmniejszono.
Zebranie w Zakępiu
18 czerwca, w świetlicy w Zakępiu odbyło się spotkanie mieszkańców. Przyszło około 150 osób. Ludzie nie mieścili się w środku. Wiele osób stało na dworze i przy otwartych oknach. Byli to mieszkańcy Zakępia, Adamowa, Józefowa Dużego, Charlejowa, Glinnego, Czarnej -ościennych miejscowości. Na spotkaniu byli: wójt Karol Ponikowski, prezes Zakładu Zagospodarowania Odpadów Komunalnych w Adamkach Paweł Szubartowicz, starosta Dariusz Szustek, radny powiatu Włodzimierz Wolski, radny z Zakępia Dariusz Wrzosek.
Wójt na początku ponownie powtarzał, że składowisko działało w tym miejscu od lat i że gmina nie zmieniła przeznaczenia tego terenu. Nie powstanie nowe wysypisko, a będzie wykorzystane dawne.
Od wielu lat
Prezes "Adamek" Paweł Szubartowicz wyjaśnił, że składowisko w tym miejscu było ujęte w wojewódzkim planie gospodarki odpadami już wiele lat temu. Jak dopowiedział wójt - już w 2002 r. były takie zapisy. Szubartowicz uspokajał, że składowane w Zakępiu. odpady będą nieszkodliwe i nie będą tam zwożone żadne chemikalia, ani śmieci z zagranicy. Teren o powierzchni 7 hektarów zostanie częściowo zalesiony, aby las izolował nieckę, do której będą zbierane odpady.
Wiedza z plotek
Mieszkańcy nie kryli żalu i gniewu, że "wszystko było utajnione", a oni dowiadują się ostatni, co im gmina szykuje pod domami.
- Dlaczego ludzie usłyszeli o wszystkim "pocztą pantoflową"? Nie wiadom,o kiedy pan prawdę mówi - zarzucali wójtowi.
Mówili, że chcą zobaczyć umowę dzierżawy między gminą a "Adamkami", bo chociaż dotyczy ich miejscowości, to nie została im udostępniona.
- Co oznaczają kody odpadów, które mają być do nas przywożone, co to będą za odpady? - dopytywali.
Padały słowa oburzenia, że nie było żadnych konsultacji z mieszkańcami wsi i okolicy, zanim wójt podpisał umowę z Zakładem w Adamkach.
Może referendum?
Ktoś rzucił nawet pomysł referendum.
- Czy nie prościej zrobić referendum wśród ludzi, czy w ogóle się zgadzają na to, żeby powstało takie wysypisko? – zaproponował mieszkaniec.
- No właśnie, wójt nie będzie decydował za całą wioskę! – wołał kolejny.
Ludzie mówili o gryzoniach i skażeniu wody.
- Mieszkam blisko planowanego wysypiska. Chociaż teraz tam jest tylko PSZOK, to w zimie na śniegu widziałem niedaleko pełno śladów gryzoni – alarmował starszy pan.
- A co z działkami w pobliżu, czy nie zostaną skażone? Co będzie, jak zechcemy się budować? Kto się pobuduje na skażonych działkach? – pytała kobieta.
To może żłobek?
Prezes "Adamek" wyjaśnił, że niecka wysypiska będzie wyścielona specjalną folią, która nie powinna niczego przepuszczać. W pobliżu zostaną wykopane studnie kontrolne, a woda będzie regularnie badana, aby sprawdzić, czy nie doszło do skażenia.
- Skoro to jest takie czyste i można to zrobić w każdym miejscu, to dlaczego robicie to w Zakępiu? Jak to jest takie bezpieczne, zdrowe i fajne to jeszcze żłobek postawcie w środku tego wysypiska! – krzyczała zdenerwowana mieszkanka.
Marzenia w gruzach
Jedna z kobiet ze łzami w oczach wyznała, że powstanie wysypiska rujnuje jej życiowe plany.
- Ja mieszkam 800 m od wysypiska. Chciałam otworzyć agroturystykę. Miałam takie marzenie. A teraz co? Smród, gryzonie, śmieci, reklamówki... Nikt do mnie nie przyjedzie. I po moich marzeniach...
Ludzie pytali, co się stanie z wysypiskiem po 30 latach, kiedy skończy się dzierżawa?
Prezes "Adamek" zapewnił, że zostanie zrekultywowane i pozostanie po nim zielona górka, gdzie przez 50 lat nic nie będzie można robić.
Frakcja podsitowa
Mieszkańców bardzo interesowało, jakie konkretnie odpady trafią do niecki w Zakępiu i czym jest frakcja podsitowa, która podobno ma tu być przywożona.
Ludzie chcieli konkretnych informacji, ale nie otrzymali ich zbyt dużo. Prezes "Adamek" powiedział tylko, że to frakcja podsitowa to może być drobny plastik do 8 cm, szkło, ale nie podał więcej przykładów. Zdradził za to, że pod jednym z tajemniczych kodów odpadów, które miałyby trafiać do Zakępia, są wpisane odpady z cmentarzy, ale nie powiedział które. Zapewnił za to, że na składowisku nie będą gromadzone opony.
Mówią"NIE"!
Mimo tych rozmów i wyjaśnień mieszkańcy Zakępia i okolic są zgodni: Nie chcą u siebie składowiska odpadów.
- Jakie są plusy z tej inwestycji dla Zakępia? - zapytali wójta Ponikowskiego.
- Są to korzyści finansowe. 700 tysięcy czystego pieniążka rocznie dla gminy - odpowiedział wójt.
- Panie wójcie! Żaden pieniądz nie zastąpi człowieka i czystego środowiska. Nie chcemy tych śmieci, odstąpmy od umowy, a na długi gminy znajdziemy inne programy. Drugi nasz postulat - prosimy aby przesunąć tą strefę i pozostawić rolnikom do dzierżawy odebrane gminne grunty rolne - mówiła Agnieszka Bakan.
- Chcemy żeby gmina miała dochody, ale może zrobić coś innego, bo potem będzie leżała wielka kupa odpadów, a dochody się skończą - dodała sołtys Renata Alikowska.
Prosimy o uszanowanie
Głos zabrała ponownie Agnieszka Bakan, która jako pierwsza nagłośniła temat wysypiska. To ona usłyszała w maju nieoficjalne informacje o planach składowania odpadów, "dokopała" się do stosownych dokumentów i zaalarmowała mieszkańców Zakępia. Mimo, że jest mieszkanką gminy Wojcieszków, to do wysypiska ma półtora kilometra. Zwróciła się do wójta Karola Ponikowskiego:
- Czy może pan uszanować decyzję mieszkańców, żeby to wysypisko nie powstało? My tu mieszkamy, my chcemy tutaj żyć. Nie chcemy kłótni. Chcemy życzliwego, wspólnego dialogu – mówiła.
Konkretny problem
Niepodziewanie protestujących mieszkańców poparł Włodzimierz Wolski, który mieszka w Woli Gułowskiej.
- Ja u siebie na pewno nie będą czuł tego wysypiska, ale rozumiem, że dla was problem jest istotny. Wasze stanowisko jest bardzo jasne: Zakępie to nie śmietnisko, nie chcemy "Adamek" i wysypiska śmieci. Karol nie zazdroszczę ci, przed tobą trudne zadanie – podjęcie decyzji. Z jednej strony wójt musi myśleć, jak zapewnić gminie dochody, z drugiej strony: Karol spójrz na tych ludzi. Oni przyszli z konkretnym problemem. Twoja decyzja dotyczy przyszłych pokoleń. Znam Karola nie od dziś. Na pewno nie działa przeciwko wam. Na pewno rozważy wszystkie głosy, musi rozważyć funkcjonowanie gminy, ale i bezpieczeństwo wszystkich was – powiedział Wolski, zwracając się do wójta i mieszkańców.
W najbliższy wtorek temat na pewno zostanie poruszony na sesji Rady Gminy Adamów. Wtedy może zostać przyjęty plan ogólny dla gminy Adamów, w którym zapisana jest strefa infrastrukturalna z miejscem składowania odpadów. Jakie zapadną decyzje?
Do tematu wrócimy.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.