Dramat dziewczynki w małej wsi pod Łukowem
Oskarżona to mieszkanka miejscowości Sięciaszka Druga - niewielkiej wsi koło Łukowa. Kobieta została oskarżona o to, że od lutego 2017 do stycznia 2024 roku znęcała się fizycznie i psychicznie ze szczególnym okrucieństwem nad swoją małoletnią córką.
45-latka miała doprowadzać do kontaktu skóry dziecka z płynną substancją toksyczną o cechach drażniących/żrących w obrębie twarzy i karku, co powodowało różne obrażenia: od rumienia i stanów zapalnych, poprzez blizny aż do nieodwracalnych ubytków tkanek w wyniku martwicy niezakaźnej. Szczególnie ucierpiało ucho dziewczynki, co skutkuje "trwałym, istotnym zeszpeceniem ciała, zaburzającego normalne społeczne funkcjonowanie dziecka" - wskazała prokuratura.
Błagała o pomoc dla dziecka, które sama krzywdziła
Co więcej, przez lata Monika B. prowadziła publiczne zbiórki pieniędzy na pomoc dla swojego dziecka.
- Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, co czuje córka każdego dnia, ale kiedy pyta mnie: "Mamusiu, kiedy przestanie mnie boleć?", pęka mi serce. Nie tak powinno wyglądać dzieciństwo mojej córki - pisała kobieta, prosząc o pomoc finansową.
Jak podawały media, tylko w ramach zbiórki założonej przez Monikę B. na portalu Siepomaga.pl zebrano ponad 200 tys. zł od prawie 5,4 tys. ludzi. Zbiórki były prowadzone także za pośrednictwem innych portali oraz instytucji.
Czujność lekarzy
Organy ścigania powiadomił dyrektor Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie. Lekarze mieli bowiem wątpliwości co do stanu zdrowotnego Julii, a właściwie przyczyn powstania tego stanu. Sąd zawiesił władzę rodzicielską Moniki B. nad dzieckiem. W czasie śledztwa Monika B. nie przyznała się. Wyjaśniała wtedy m.in., że "zajmowała się czynnościami higieniczno-sanitarnymi dotyczącymi ciała dziecka"
Wyrok dla Moniki B. za znęcanie się nad dzieckiem ze szczególnym okrucieństwem
Po ośmiu miesięcach procesu Moniki B., Sąd Okręgowy w Siedlcach we wtorek, 24 marca, ogłosił wyrok w tej sprawie. Kara to 15 lat pozbawienia wolności. To nie wszystko.
Do tego sąd na dziesięć lat zakazał kobiecie kontaktu z córką i zbliżania się do niej. 45-latka ma także dożywotni zakaz pełnienia funkcji związanej z opieką i wychowywaniem dzieci. Sąd zobowiązał Monikę B. do zapłacenia nawiązki wobec córki w wysokości 100 tys. zł.
Wyrok nie jest prawomocny. Jawność procesu była wyłączona.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.