Brian Tarr pochodził z Colorado Springs, miasta w stanie Kolorado, w Stanach Zjednoczonych. Kilka lat temu zamieszkał w Polsce. Urodził się 3 lipca 1982 r., zmarł 16 kwietnia 2026 r. Był bardzo zdolny. Znał kilka języków, min. rosyjski i niemiecki, a w czasie pobytu w Polsce nauczył się płynnie mówić po polsku. Grał na różnych instrumentach.
Śpiewał i tworzył muzykę
Pracownicy Łukowskiego Ośrodka Kultury pożegnali artystę we wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych, podkreślając jego talent i wrażliwość.
- Z ogromnym smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Briana Tarr (1982–2026) , wokalisty, który przez lata był związany z Łukowskim Ośrodkiem Kultury oraz projektem ŁOKej Band – czytamy.
- Brian był nie tylko utalentowanym artystą, ale także osobą pełną pasji, energii i życzliwości. Jego głos i obecność na scenie na długo pozostaną w pamięci wszystkich, którzy mieli okazję go słuchać i z nim współpracować. Rodzinie, bliskim oraz przyjaciołom składamy najszczersze wyrazy współczucia . Spoczywaj w pokoju - napisali pracownicy ŁOK-u.
Z Klubem Apis
Równie poruszające słowa opublikowali członkowie Klubu Artystycznego Apis działającego przy Łukowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, wspominając nie tylko artystę, ale i człowieka, który pozostawił po sobie wyjątkowy ślad.
- Z ogromnym smutkiem i niedowierzaniem przyjęliśmy informację o śmierci Briana -człowieka, który na zawsze pozostanie częścią naszej artystycznej rodziny, jaką jest Klub Artystyczny Apis. Był nie tylko wyjątkowo utalentowanym muzykiem, ale przede wszystkim kimś, kto potrafił dotknąć ludzkich serc swoją wrażliwością i autentycznością. Jego interpretacja „Unchained Melody” była czymś więcej niż wykonaniem - była przeżyciem, które na długo pozostawało w pamięci i poruszało najgłębsze struny duszy. Takich chwil się nie zapomina – wspominają członkowie Klubu Apis.
I dodają:
- Gdy śpiewał „Oh, my love, my darling…”, świat cichł inaczej niż zwykle. Bo to nie była tylko pieśń. To było wyznanie. Śpiewał zawsze w jednym kierunku - w stronę swojej ukochanej Małgosi. Patrząc jej w oczy, odnajdywał sens każdej nuty. I nagle wszystko stawało się jasne - że są uczucia, które nie przemijają, nawet w obliczu rozłąki. Że miłość potrafi trwać ponad ciszą, ponad czasem, ponad słowami – czytamy o Zmarłym.
Wnosił pasję i ciepło
- Straciliśmy wielki talent - głos, który potrafił zatrzymać chwilę. Ale jeszcze bardziej - cudownego człowieka: Briana, który wnosił do naszego klubu prawdziwą pasję, ciepło i światło. Jego uśmiech, skromność i oddanie sztuce były inspiracją dla nas wszystkich. Żegnamy go z bólem, ale i wdzięcznością - za muzykę, za emocje, za obecność. Za wszystkie chwile, w których uczył nas, że to, co najpiękniejsze, nie znika. Pozostanie w naszych wspomnieniach, w dźwiękach, które po sobie zostawił, i w ciszy, która dziś wybrzmiewa mocniej niż kiedykolwiek. Bo są melodie, które nie milkną. Są uczucia, które nie odchodzą. Brianie - dziękujemy. Nigdy Cię nie zapomnimy – żegnają artystę koledzy z „Apisu”.
Ostatnie pożegnanie
Ostatnie pożegnanie Briana Tarr odbędzie się w środę, 22 kwietnia o godzinie 14:00 na Cmentarzu Komunalnym w Łukowie.
Małgorzata Borkowska-Tarr nie kryje bólu i wspomina męża jako wyjątkowego i ukochanego człowieka.
- Takich ludzi jak Brian Tarr nie ma... Był jedyny w swoim rodzaju... Miał charyzmę. Był utalentowany - śpiewał, nauczył się rosyjskiego i polskiego, miał wszechstronną wiedzę z wielu dziedzin. Do tego bardzo miły i przyjazny dla każdego, miał poczucie humoru oraz dużo ciepła i miłości w sobie. Nigdy nie spotkałam tak ciepłej, empatycznej, wrażliwej, delikatnej i pełnej miłości osoby... Pozostała ogromna pustka i tęsknota... – napisała.
Pod informacją o odejściu Briana wiele osób zamieściło wyrazy współczucia dla żony Małgorzaty i rodziny Briana: rodziców, braci, teścia.
- Brian zawsze będzie czuwał nad Tobą i waszymi przyjaciółmi. Zawsze będę pamiętać, jak spacerowaliście miastem przekomarzając się razem. Takich ludzi się nie zapomina. Swoim poczuciem humoru zarażał innych. Jego głos będzie zawsze słyszalny podczas koncertów. Śpiewaj na niebiańskiej scenie – napisała pani Milena.
- Żegnaj Brian, do zobaczenia po drugiej stronie życia. Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie... – napisał pan Cezary.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.